Mrs. Driver

Mrs. Driver

Udostępnij

Po latach pracy w korporacji zmieniłam swoje życie i od niedawna jestem kierowcą: obecnie jeżdżę śmieciarką, a wcześniej cysterną z paliwem lotniczym.

Chcę pokazać tę pracę z innej perspektywy, kobiecym okiem, a czasem z tego oka przymrużeniem :)

08/09/2026

Z: Zakład Pogrzebowy A.S. Bytom – wyróżniono mnie na tygodniowej liście aktywności! 🎉

Rozumiem, dostrzegli potencjał dwukomorowych śmieciarek: mogę im od razu zabrać bio i popiół.

Tymczasem, gorąco jak w piecu. W Bytomiu coś o tym wiedzą - mają doświadczenie w spalaniu.

07/09/2026

Photos from Mrs. Driver's post 06/09/2026

Dziś dotarłam do granic. Naszego kraju. Dalej żyją smoki, albo raczej niedźwiedzie. Cztery kółka zamieniłam na dwa. Szczęśliwie, kiedyś ktoś wpadł na to, że można do nich dołożyć silnik i zamiast kręcić pedałami można kręcić manetką i świat od razu staje się piękniejszy.

Teraz kocyk, herbata, a banan z twarzy nie schodzi. Było fantastycznie!

Photos from Mrs. Driver's post 04/09/2026

Tydzień przemknął niczym śmieciarka po ulicy, pozostawiając za sobą jedynie opadający kurz i tęskne spojrzenia tych, którzy zapomnieli wystawić swoje śmieci do odbioru.

Poniedziałek rozpoczęłam od gościnnych występów w Sopocie. Można powiedzieć, że była to nowa odsłona tamtejszego festiwalu – tym razem debiuty. Wrażeń nie brakowało, zwłaszcza jak przejeżdżałam przez bramę prowadzącą na molo. Są tam przepiękne klomby z kwiatami. Tylko dlaczego muszą stać akurat tam – nie wiem. Żeby było ładnie, zapewne. Fajnie, ale ledwo się zmieściłam i je minęłam. Trzeba jeszcze było uważać, żeby tyłem nie zdjąć daszku ze stojącej tam budki nie wiem nawet z czym. Gdy wykonywałam ten manewr, w kabinie zrobiło się dziwnie cicho, zupełnie nie rozumiem, dlaczego. Przecież było jeszcze sporo miejsca, tak na palec.

Wtorek to oczywiście początek wojny i roku szkolnego. Choć chyba bardziej wojny- bo prawdziwą walką było pokonanie uliczek sąsiadujących ze szkołą – auta stały zaparkowane naprawdę fantazyjnie. Tak, jakby ich kierowców zaskoczył jakiś kataklizm, który zmusił ich do porzucenia swych aut w pośpiechu, by nie tracili czasu na zbędne manewry i parkowanie. Jeden człowiek zostawił nawet auto centralnie na wjeździe na szkolny parking, do którego dostępu chroni szlaban, a do którego ów kierowca pilota nie posiadał.

Niestety, akurat potrzebowałam wjechać na teren szkoły bynajmniej nie celem odebrania powitań od kadry nauczycielskiej, a celem odebrania śmieci, więc zatrąbiłam, co by właściciel auta się objawił i je przestawił. Owszem, pan przyszedł bardzo niezadowolony z faktu, że przyjść musiał i że trąbiłam. Wiem, bo podszedł do mojego samochodu mocno oburzony zadając mi pytanie, czy zdaję sobie sprawę, jakiego wykroczenia się dopuściłam używając na niego klaksonu.
-Więcej wyobraźni, panie kierowco, następnym razem – odparłam i szlachetnie otworzyłam mu szlaban, co by cofać nie musiał, gdyż ja, śmieciarz, oczywiście pilota do tegoż szlabanu posiadam, a jakże.
-Spie.dalaj – odparł pan w podzięce i wjechał na parking.

Zawsze staram się spełniać wszelkie prośby i życzenia naszych klientów, ale nie bardzo wiedziałam, co zrobić w tej sytuacji, dokąd mam spie.dalać, skoro siedzę w kabinie mojej śmieciarki. Ciężko gdzieś spie.dolić będąc na swoim miejscu. Pan po zaparkowaniu auta ubrał marynarkę, wziął teczkę i udał się do szkoły informując mnie, że zgłasza sprawę na policję. A mówią, że klient w krawacie jest mniej awanturujący się. Nie wiem, jednak nie szata czyni człowieka człowiekiem.

Środa przeleciała szybko, jak trunki przez gardła, po których butelki tego dnia zbieraliśmy. Moją uwagę przykuła zwłaszcza jedna, po wódce o jakże pięknej nazwie Pravda. Miała nawet taki niebieski brylancik przyczepiony do szyjki. To była naprawdę piękna butelka. Prawdziwa rozkosz nie tylko dla podniebienia, ale i dla oka. W końcu nazwa zobowiązuje.

Czwartek był dniem historycznym: moja córka zdała egzamin na prawo jazdy. Za pierwszym razem. To mały krok dla ludzkości, ale wielki dla człowieka. Zastanawiam się, dla którego większy: dla niej, bo zdała i ma prawo jazdy, czy dla mnie, bo wreszcie doczekałam się, że ktoś będzie mnie woził i nie będzie to kierowca autobusu. Nosił koń po błoniach, ponieśli i konia. Radość moja nie ma końca.

W przeciwieństwie do mojego mini, które na wieść, że latorośl ma zasiądzie za jego kierownicą, postanowiło dość wymownie dać do zrozumienia, że nie jest na to gotowe i się popsuło. P***a wody podobno. Bardzo stresują mnie takie sformułowania – brzmią tak drogo.

Więc wjeżdżam, a w zasadzie wchodzę w weekend bez samochodu, co nawet mnie bardzo nie martwi. Bardziej martwi mnie koszt naprawy, ale mam nadzieję, że dźwignę, w końcu gdzie ja robię. Dużo papieru mam, zwłaszcza w piątki, bo go wówczas zbieram.

Także, dobrego weekendu dla Was, co by papieru nigdy nie zabrakło, a auta się nie psuły.

Photos from Mrs. Driver's post 03/09/2026

Oto wspaniały przykład podarowania drugiego życia przedmiotowi, który wydawał się niepotrzebny. Widzimy tutaj starą rączkę do wałka malarskiego, która znakomicie sprawdza się jako swego rodzaju kłódka.

Jestem zachwycona! Wszak piękno tkwi w prostocie.

Photos from Mrs. Driver's post 01/09/2026

Zapachniało jesienią. A wraz z nią zapachniało wielkim światem. Jeździłam po Sopocie. Dla mnie, prowincjuszki z Kokoszek, to było wydarzenie. Przypomniały się dawne czasy, gdy śmigałam po centrum Gdyni: czyli wszędzie ciasno, mało miejsca, za to dużo ludzi i śmieci. Zresztą, bez znaczenia, wszystko to jedno i to samo. Gdyńskie doświadczenia bardzo mi się przydały w Sopocie.

Ciekawym przeżyciem było jechanie dużym metalowym klockiem po tych miejscach, gdzie zazwyczaj chodzi się pieszo. Zresztą, napotykani przeze mnie rowerzyści byli nie mniej zaskoczeni, niż ja, gdy mijaliśmy się na ścieżkach rowerowych. W końcu rowerzyści jeżdżą po ulicach, to czemu moja śmieciarka nie może pojeździć sobie po trasach rowerowych? Nie można wszakże nikogo dyskryminować ze względu na pojazd, jakim się porusza. Zresztą, ja nie dla sportu, ja tu służbowo, że tak powiem.

Spatif, Atelier, to miejsca, które odwiedzam raczej w weekendy i raczej po zmroku. Tym razem byłam tam rano, zanim jeszcze otworzyły one swoje podwoje. Przyjechałam odebrać to, co zostawili tam po sobie ich wieczorni goście. Podjechanie pod Bar Przystań też było ciekawym wyzwaniem – w końcu od nich też jakoś śmieci trzeba odebrać. Jako że zlokalizowany jest przy samej plaży i przy ścieżce rowerowej, dostarcza dodatkowych wrażeń.

A kto kojarzy haszu? Kto pamięta pierwszy, a przynajmniej jeden w najpierwszych trójmiejskich fastfoodów? Tak, to było w Sopocie. Stało się w długim ogonku, by kupić to wyjątkowe coś i otrzeć się, a jakże, o wielki świat. Dziś haszu też można kupić, ale lokal został przeniesiony na drugą stronę Monciaka i jest trochę ukryty. Większość kończy swój kulinarny szlak na sopockich zapiekankach. Natomiast to kawałeczek dalej, tuż za nimi, można nabyć legendarne haszu. I stamtąd właśnie też śmieci odebrałam. W życiu bym nie pomyślała, stojąc kiedyś w kolejce po to cudo, że za lat…no, hmm, kilka dobrych, będę podjeżdżać po ten ekskluzywny lokal… śmieciarką. Piękna sprawa. Śmieciarką po śmieciowe jedzenie. Pasuje idealnie.

Hotel Grand kojarzy zaś każdy. Myślę, że śmiało mogę zaryzykować i postawić taką tezę. Każdy wie, gdzie Hotel Grand jest i jak wygląda. Zagrał w wielu filmach, jest po prostu wizytówką Sopotu i Trójmiasta. Ale kto wie, gdzie są śmietniki tegoż wspaniałego miejsca? No właśnie, a ja już wiem. Odbieranie stamtąd śmieci było co najmniej doświadczeniem ekskluzywnym. To jednak śmieci z Grandu. Nawet pani, która otwierała nam szlaban była uśmiechnięta jakby siedziała na recepcji i witała vipów. Wszystko się tu zgadzało. W końcu to Hotel Grand, nie dziwi nic. Aż kusiło skoczyć do kasyna, które jest obok i spróbować szczęścia – ciężko tylko gdzieś dyskretnie zostawić śmieciarkę. Chociaż, z drugiej strony, jakbym już ten milion czy dwa wygrała, to bym sobie ją kupiła. I te miejsca parkingowe, co by moje maleństwo tam sobie spokojnie stało. Czyli muszę wygrać jednak ze trzy, te miliony znaczy.

W radiu dziś zachęcali do zagrania i wygrania złota. Mi wystarczy lśniący w słońcu jak złoto piasek plaży. Choć mieszkam tu od zawsze i morze i plaża są czymś oczywistym, to wciąż niezmiennie widok tegoż jest dla mnie kojący. Sopot to trójmiejska przestrzeń imprezowa. Miasto żyjące nocą. Zapewniam, że poranek jest tam równie wspaniały, nawet jeśli przybytki uciech wszelakich są zamknięte. A może właśnie dlatego?

Do zobaczenia na rejonie.

31/08/2026

Photos from Mrs. Driver's post 26/08/2026

Idzie jesień. Odkąd jeżdżę śmieciarką, nie potrzebuję kalendarza, żeby to stwierdzić. Znaków jest tak wiele, że nie mam żadnych wątpliwości, iż wakacje zdecydowanie się kończą. Pomijam fakt, że o czwartej rano już jest ciemno.

Przede wszystkim z Szadółek zniknęły bociany. Zawsze było ich tam pełno – pewnie tego nie wiecie, ale te ukochane przez rodaków ptaki kochają przesiadywać na hałdach śmieci na wysypisku. Takie z nich śmieciarze. Ale zniknęły i już ich nie ma. Swoją drogą, nie rozumiem tego zachwytu akurat nad bocianami – ptaki jak każde inne. Mało tego, uważam, że mają słabą psychę uciekając przed zimą. Dla mnie nasze wróble i gołębie to prawdziwe twardziele – są tu zawsze, bez względu na aurę. Szacun. Nie to co te czarno- białe fruwające stworzenia: ledwo wyczują zimę już dają w długą, zero odwagi i elementarnej lojalności.
Mój kolega ładowacz mówi dosadnie na temat migracji bocianów:
-Jak im się nie podoba, niech wyp.dalają.
Ciężko z tym dyskutować.

Kolejny znak, który ewidentnie świadczy o nadchodzącej jesieni, to butelki. Zdecydowanie rodacy zaczynają przerzucać się na trunki szlachetniejsze. Gdy był mundial, na śmietnikach królowały niepodzielnie butelki po piwach wszelakich w ilościach iście mistrzowskich. Teraz widać iż trendy idą w kierunku win, zaczynają trafiać się również butelki po grzańcach. Wszak wieczory już chłodne.

Swoją drogą, nie potrzebuję sprawdzać, czy obecnie są jakieś zawody o randze światowej typu olimpiada czy inne mistrzostwa w tenisie. Czy aktualnie coś dzieje się w świecie sportu widzę po kartonach po telewizorach. Ewentualnie to znak aktualnych promocji na dany produkt.

Gdy zaczynało się lato, wywoziliśmy pełno kartonów po leżakach i meblach ogrodowych. Teraz idą biurka, szafy i ogólnie meble do salonu. Jesień za pasem jak nic.

W radiu pytali słuchaczy, by w trzech słowach opisali swoje wakacje. Że to takie podsumowanie lata. U mnie te trzy słowa to: plastik, papier, szkło. I w zasadzie tak cały rok, bez względu na porę roku. Żółty, niebieski, zielony.

Jutro gramy w żółte. Pamiętajcie o wystawieniu worków tudzież pojemników w stosownym kolorze przed szóstą rano. Bo my zjawimy się punktualnie, dla nas to już pora, kiedy dawno jesteśmy na nogach. Jesteśmy na czas, zupełnie jak bocian, który o dokładnej porze odlatuje do Afryki – my z równą precyzją czasową przyjedziemy po Twoje śmieci.

Do zobaczenia na rejonie.

25/08/2026

Jeśli zastanawiasz się nad kupnem nowych podręczników, to nie zastanawiaj się - komplet znajdziesz w każdym przyszkolnym śmietniku. Dostępne w pojemniku niebieskim, papier.
Nie ma za co 😉

22/08/2026

Człowiek sobie spokojnie chodzi po śmietnikach, a tymczasem ponad trzy tysiące osób chodzi już po nich razem ze mną.

Pewnie ktoś powie, że to niedużo. Odpowiem, że w życiu kieruję się zawsze zasadą, że nie liczy się ilość, tylko jakość. Tutaj są po prostu najlepsi.

Dziękuję, że jesteście ❤️

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Usługi Transportowe w Rumia?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Strona Internetowa

Adres

Rumia
84-230