Personal - Defence
Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Personal - Defence, Szkolenia, Warszawa.
Specjalistyczne szkolenia: strzelectwo bojowe i obronne 🔫, taktyka interwencji 🚓, samoobrona 🥋, zarządzanie kryzysowe ⚠️, ekspertyzy sądowe ⚖️, detektywistyka 🕵️♂️, ochrona VIP i OSINT 🛡️ Personal Defence – bezpieczeństwo profesjonalnie.
02/10/2026
Dziś czytam takie „cudeńko”…
K***a, jak długo jeszcze będziemy wciskać ludziom taki marketingowy kit pod hasłem „realnej samoobrony”?
„Realna samoobrona zaczyna się od dobrej techniki”. Nie. Właśnie takie zdanie pokazuje jeden z największych problemów współczesnego rynku samoobrony. Bo dobra samoobrona nie zaczyna się od techniki. Technika jest jednym z narzędzi i często pojawia się dopiero wtedy, kiedy kilka wcześniejszych warstw bezpieczeństwa już zawiodło.
Samoobrona zaczyna się w głowie. Od świadomości sytuacyjnej. Od obserwacji otoczenia. Od rozpoznania sygnałów ostrzegawczych. Od właściwej oceny człowieka, miejsca i sytuacji. Od umiejętności niedopuszczenia do konfliktu, deeskalacji, wycofania się i podjęcia decyzji, zanim ktoś złapie cię za kurtkę albo zacznie napierdalać pięściami. Zaczyna się od zaakceptowania bardzo niewygodnej prawdy, że prawdziwa przemoc nie wygląda jak trening na sali i nie daje nam komfortu przygotowania się do wykonania „precyzyjnego ruchu”.
Dopiero później jest technika. I oczywiście, że musi być dobra. Ale musi być przede wszystkim prosta, odporna na stres, możliwa do wykonania przy ograniczonej percepcji, zmęczeniu, bólu, zaskoczeniu i dynamicznie zmieniającej się sytuacji. Sama znajomość technik nie daje jeszcze kompetencji do samoobrony. Można znać ich sto i nadal kompletnie nie rozumieć przemocy.
Dalej czytam, że należy zapomnieć o „bezmyślnym przerzucaniu ciężarów na siłowni”. I znowu mam problem. Oczywiście bezmyślne robienie czegokolwiek jest bez sensu. Tylko po co budować przekaz sugerujący ludziom, że sprawność fizyczna jest czymś drugorzędnym wobec „zaawansowanej taktyki” i „precyzyjnych ruchów”?
Siła ma znaczenie. Wytrzymałość ma znaczenie. Eksplozywność ma znaczenie. Szybkość ma znaczenie. Mobilność ma znaczenie.
Nie zastąpią świadomości sytuacyjnej, psychiki, decyzji ani umiejętności technicznych. Ale technika również nie sprawia magicznie, że przestają istnieć różnice masy, siły, dynamiki i wydolności. Człowiek przygotowany do realnej samoobrony powinien rozwijać się możliwie szeroko, zamiast wierzyć, że jeden magiczny element zastąpi wszystkie pozostałe.
I właśnie to mnie wkurwia najbardziej. Rynek samoobrony zbyt często sprzedaje ludziom prostą odpowiedź na bardzo skomplikowany problem. „Poznaj technikę”. „Naucz się kilku ruchów”. „Trenuj nasz system”. Łatwo to sprzedać. Znacznie trudniej powiedzieć klientowi, że bezpieczeństwo jest systemem i wymaga pracy nad głową, percepcją, zachowaniem, komunikacją, sprawnością fizyczną, odpornością psychiczną, podstawami walki, prawem i podejmowaniem decyzji pod presją.
Z szacunku zamazałem logo szkoły. Z szacunku, ale również ze smutkiem, bo akurat ją znam i spodziewałbym się po niej czegoś więcej niż taniego marketingu. Niestety.
Takich treści widzę w przestrzeni publicznej coraz więcej. Do pseudoekspertów pojawiających się w mediach zdążyliśmy się chyba już przyzwyczaić. To, co ostatnio odwaliło się w Kanale Zero, na razie zostawię bez komentarza, bo ten temat zasługuje raczej na obszerny materiał niż kilka zdań na Facebooku.
Samoobrona nie jest zbiorem efektownych odpowiedzi na wcześniej ustalone ataki. Jest procesem podejmowania decyzji, którego najlepszym możliwym rezultatem jest często to, że do żadnej walki w ogóle nie dochodzi.
A jeżeli już dochodzi, dobrze mieć nie tylko „dobrą technikę”, ale też głowę, kondycję, siłę i świadomość tego, co się właśnie dzieje.
Bo napastnik naprawdę nie czytał programu waszego szkolenia.
Czy się mylę????
Mad Leaf CRF SystemPIRO KOBE BrzegGunDay.plStrzelnica ArizonaPiekarnia Kabur GnieznoDamian Laszuk AIS SystemStrzelnica SmolanyStrzelnica ArizonaStrzelnica JOKERKRAV MAGA PomorzeMarcin Snopczyński@
29/09/2026
13 LAT. BAGNET W PLECAKU. SYGNAŁ O PLANOWANYM ATAKU PRZYSZEDŁ Z ZAGRANICY
13 lat. Plecak przygotowany do szkoły. W środku bagnet. W mieszkaniu tasak. Według ustaleń Policji chłopak miał planować atak w swojej szkole w powiecie wąbrzeskim. Informacja o zagrożeniu nie przyszła jednak od nauczyciela, rodzica ani kolegi z klasy. W nocy trafiła do policjantów z Wąbrzeźna przez Biuro Międzynarodowej Współpracy Policji Komendy Głównej Policji. O szóstej rano funkcjonariusze weszli do domu. Chłopak do szkoły już nie wyszedł.
I właśnie tutaj zaczyna się temat znacznie poważniejszy niż nóż znaleziony w plecaku.
Według medialnych ustaleń nastolatek miał uczestniczyć w internetowych forach o tematyce faszystowskiej i ekstremistycznej. Policja przekazała również informację, że wcześniej miał uśmiercić kilka kotów. W działania zostali zaangażowani funkcjonariusze zajmujący się przestępczością cyfrową. Nie ma natomiast podstaw, żeby z samego faktu przekazania informacji przez Biuro Międzynarodowej Współpracy Policji wyciągać wniosek o zagranicznym pochodzeniu chłopaka. Źródła opisują go jako 13-latka z powiatu wąbrzeskiego.
Nie każdy nastolatek oglądający brutalne materiały stanie się sprawcą przemocy. Nie każdy agresywny komentarz jest zapowiedzią ataku. Nie wolno również diagnozować dziecka na podstawie kilku informacji prasowych. Problem zaczyna się wtedy, kiedy pojedyncze sygnały zaczynają układać się w ciąg: zainteresowanie skrajną przemocą, komunikowanie zamiaru, przygotowanie narzędzia, wybór miejsca, wcześniejsze zachowania agresywne. Wtedy przestajemy mówić wyłącznie o „dziwnym zachowaniu”. Zaczynamy mówić o ocenie zagrożenia.
I tu pojawia się bardzo niewygodne pytanie. Czy polska szkoła potrafiłaby zareagować, gdyby informacja przyszła kilkadziesiąt minut później?
Bo o godzinie 8.00 sytuacja wyglądałaby już zupełnie inaczej. Korytarze pełne dzieci. Otwarte sale. Hałas. Setki bodźców. Nauczyciele wykonujący swoje normalne obowiązki. W takim środowisku człowiek zdecydowany na nagłą przemoc ma przewagę, której często się nie docenia. On wie, co zamierza zrobić. Pozostali przez pierwsze sekundy próbują dopiero zrozumieć, co się właściwie dzieje.
To właśnie wtedy działa stres.
Krzyk. Ruch. Chaos. Zawężenie uwagi. Problemy z oceną czasu. Część ludzi ucieknie. Część zacznie działać. Część może znieruchomieć. Freeze nie jest tchórzostwem. Jest jedną z reakcji układu nerwowego na gwałtowne zagrożenie. Problemem jest brak przygotowanego wcześniej schematu działania, bo mózg znajdujący się pod ogromną presją nie jest najlepszym miejscem do tworzenia procedury od zera.
Dlatego bezpieczeństwo szkoły nie może kończyć się na monitoringu, ochroniarzu, zamkniętych drzwiach i segregatorze z napisem „procedury”.
Procedurę trzeba znać. Trzeba ją rozumieć. I trzeba ją przećwiczyć.
Nie każde zagrożenie oznacza ewakuację. Wyprowadzenie setek uczniów na korytarze może być prawidłową reakcją podczas jednego rodzaju zdarzenia i fatalną podczas innego. Personel musi umieć rozpoznać, kiedy oddalamy ludzi od zagrożenia, kiedy pozostają w zabezpieczonych pomieszczeniach, jak alarmujemy innych, jak ograniczamy dostęp do części budynku i jakie informacje przekazujemy służbom.
Kilka dni przed wydarzeniem w Wąbrzeźnie MEN zapowiedziało przekazanie dyrektorom szkół szczegółowych instrukcji dotyczących zachowania w sytuacjach alarmowych. Impulsem był chaos, który pojawił się wcześniej w części placówek podczas alarmów związanych z bezpieczeństwem. To pokazuje szerszy problem. Procedura, której personel zaczyna się uczyć dopiero w momencie kryzysu, ma ograniczoną wartość.
Jest jeszcze jedna lekcja z Wąbrzeźna.
Atak może rozpocząć się dużo wcześniej niż pierwszy cios.
Może zaczynać się przed ekranem komputera. W zamkniętej grupie. W rozmowie z człowiekiem znajdującym się tysiące kilometrów dalej. Od fascynacji sprawcami wcześniejszych masowych zabójstw. Od coraz mocniejszych treści. Od fantazji, która z czasem zaczyna przyjmować formę planu.
To nie jest czysta teoria. W kwietniu 2026 roku polska Policja informowała o zatrzymaniu 17-latki podejrzanej o pomocnictwo w przygotowaniu ataku na szkołę w Kanadzie. Sprawa rozpoczęła się dzięki międzynarodowej współpracy z FBI. Policja opisywała wtedy internetowe środowiska młodych osób gloryfikujących masowe ataki, terroryzm i skrajną przemoc oraz zwracała uwagę na międzynarodowy charakter tych kontaktów. W tym samym materiale pojawiła się również sprawa 12-letniego chłopca, który miał kontaktować się z osobą podejrzewaną o przygotowywanie zamachu w jednym z państw europejskich.
To już powinno zapalić czerwoną lampkę.
Nie chodzi o przeglądanie każdemu dziecku telefonu i robienie z domu komisariatu. Chodzi o coś znacznie prostszego. Rodzic powinien wiedzieć, czym żyje jego dziecko. Nauczyciel powinien wiedzieć, gdzie zgłosić niepokojącą informację. Dyrektor powinien mieć procedurę, którą jego ludzie rzeczywiście znają. A uczeń, który zobaczy konkretną zapowiedź przemocy, nie może traktować jej jak kolejnego internetowego żartu.
Jeżeli pojawia się konkretna groźba, wskazanie szkoły, osoby, czasu, sposobu ataku albo przygotowywanie niebezpiecznych narzędzi, nie bawimy się w psychologa i nie próbujemy samodzielnie ustalać, czy autor „naprawdę by to zrobił”. Informacja powinna natychmiast trafić do dorosłego i służb. Od oceny realności zagrożenia są ludzie posiadający do tego kompetencje i narzędzia.
W Wąbrzeźnie mechanizm zadziałał. Informacja została wychwycona. Trafiła do Polski. Policjanci zareagowali przed rozpoczęciem lekcji. Bagnet został w plecaku.
I właśnie tak wygląda skuteczna prewencja. Nie wtedy, kiedy ktoś obezwładnia napastnika na szkolnym korytarzu. Wtedy, kiedy napastnik nigdy na ten korytarz nie dociera.
Bezpieczeństwo zaczyna się dużo wcześniej niż walka. Od informacji, świadomości sytuacyjnej, rozpoznania sygnałów ostrzegawczych, właściwej decyzji i przygotowanego wcześniej sposobu działania. Dopiero na samym końcu znajduje się fizyczna reakcja na atak.
O mechanizmach działania człowieka pod wpływem zagrożenia, stresie, percepcji i podejmowaniu decyzji piszę szerzej w książce „Psychologia Przetrwania. Od Instynktu do Strategii”. Te same zagadnienia przekładam na praktykę podczas szkoleń City Jungle, Family Protection oraz Instynkt vs Paragraf, a także szkoleń dla instytucji i placówek z bezpieczeństwa, reagowania kryzysowego i zachowania podczas bezpośredniego zagrożenia.
Współpraca
Strzelnica JOKERStrzelnica SmolanyMad Leaf CRF SystemPIRO KOBE BrzegStrzelnica Arizona
Ogólnopolski Zlot Miłośników Broni Palnej Pro ARMAPiekarnia Kabur GnieznoDamian Laszuk AIS SystemMediaBoxy.pl
27/09/2026
Kurs Prowadzącego Strzelanie na Strzelnica Arizonaza nami!
Prawo, metodyka, budowa strzelnic, bezpieczeństwo i przede wszystkim obowiązki oraz odpowiedzialność prowadzącego. Dużo konkretnej wiedzy i oczywiście praktyka na osi.
Kursanci świetni, kumaci i zaangażowani! 👊
A największe podziękowania dla Miłosza, głównego sprawcy całego tego zamieszania. Dzięki za zaufanie i naprawdę wyjątkowo świetną organizację! 🔥
24/09/2026
Taki kazus na dziś…
Pomimo tego, że niestety moje zasięgi ze względu na publikowaną tu treść kolejny raz dostały karę 😂 to poniżej podrzucam ciekawy materiał do dyskusji…
Kobieta bierze nóż, wraca do pokoju i dźga brata. Sąd: ????
Sąd Okręgowy w Poznaniu, sygn. III K 620/25, uniewinnił kobietę oskarżoną o usiłowanie zabójstwa brata. Sprawa jest szczególnie ciekawa, bo nie chodziło o obronę własną, lecz obronę matki. Brat przewrócił matkę i bił ją pięściami po głowie oraz innych częściach ciała. Kobieta najpierw próbowała odciągnąć go rękami. Nie była w stanie. Pobiegła więc do kuchni, wzięła nóż o ostrzu około 13 cm, wróciła i zadała bratu jeden cios w bok brzucha. Kiedy przestał bić matkę, nie zadawała kolejnych ciosów. Prokuratura zarzuciła jej usiłowanie zabójstwa w zamiarze ewentualnym w zbiegu ze spowodowaniem obrażeń. Sąd uznał natomiast, że działała legalnie na podstawie art. 25 § 1 k.k
Najbardziej wartościowy jest sposób, w jaki sąd potraktował użycie noża przeciwko człowiekowi atakującemu gołymi rękami. W uzasadnieniu sąd stwierdził wprost, że sam fakt użycia noża nie oznacza przekroczenia granic obrony koniecznej. Obrona ma być skuteczna. Sąd wskazał, że środek lub siła zastosowana przez broniącego mogą być większe albo innego rodzaju niż używane przez napastnika, jeżeli jest to potrzebne do zatrzymania zamachu.
Moim zdaniem to świetny materiał do rozprawienia się z popularnym mitem: „pięści przeciw pięściom, nóż przeciw nożowi”.😞😞😞
Jeszcze mocniejszy jest drugi element. Kobieta odeszła po nóż i wróciła z nim do pomieszczenia. Można byłoby potocznie powiedzieć: skoro mogła odejść, mogła już nie wracać. Sąd ocenił sytuację inaczej, ponieważ zamach na matkę nadal trwał. Kiedy wróciła, brat wciąż ją bił. Nie mieliśmy więc do czynienia z powrotem w celu odwetu, lecz z dalszym odpieraniem trwającego bezpośredniego zamachu.
Co ciekawe jeśli chodzi o samoobronę . Sąd zwrócił uwagę, że kobieta najpierw próbowała zastosować łagodniejszy sposób i odciągnąć brata. Dopiero gdy okazało się to nieskuteczne, sięgnęła po nóż. Jednocześnie sąd stwierdził, że nie można było wymagać od niej, aby podczas trwającego bicia matki chodziła po mieszkaniu i poszukiwała innego, mniej dolegliwego narzędzia.
A z perspektywy psychologii i percepcji-Ratownicy później stwierdzili, że obrażenia matki nie wymagały hospitalizacji. Sąd uznał to za nieprzesądzające, ponieważ w chwili zamachu córka nie mogła wiedzieć, jak poważne okażą się skutki kolejnych uderzeń w głowę. To jest dokładnie problem oceny ex ante i ex post. Broniący podejmuje decyzję podczas zdarzenia, na podstawie informacji dostępnych wtedy, a nie na podstawie diagnozy lekarskiej wykonanej kilkadziesiąt minut później.
Co więcej, oskarżona sama była nietrzeźwa, wcześniej była trzykrotnie karana, także za czyny popełnione z użyciem noża. Mimo tego sąd nie pozwolił, aby jej wcześniejsza historia zastąpiła analizę konkretnego zamachu. Kluczowe było to, co działo się w chwili użycia noża.
Współpraca:
Mad Leaf CRF SystemStrzelnica SmolanyDamian Laszuk AIS SystemStrzelnica JOKERPIRO KOBE BrzegGunDay.plStrzelnica ArizonaCarpatia ArmsPiekarnia Kabur GnieznoStrzelnica ArizonaKRAV MAGA PomorzeOgólnopolski Zlot Miłośników Broni Palnej Pro ARMA@
22/09/2026
FAMILY PROTECTION
Indywidualne szkolenie bezpieczeństwa dla rodziny | 7 godzin
To nie jest standardowy kurs samoobrony. To zamknięte szkolenie przygotowane wyłącznie dla jednej rodziny, którego celem jest wypracowanie właściwych reakcji na zagrożenie, współdziałania oraz ochrony dzieci w sytuacji kryzysowej.
Szkolenie rozpoczyna krótka pogadanka dotycząca psychologii zagrożenia i zachowania człowieka pod wpływem stresu. Omawiam reakcje organizmu, świadomość sytuacyjną, podejmowanie decyzji, komunikację w rodzinie oraz najczęstsze błędy popełniane w sytuacji zagrożenia.
Zdecydowaną większość szkolenia stanowi praktyka. Pracujemy nad reakcją na agresję, zachowaniem dystansu, przemieszczaniem rodziny, osłanianiem i ewakuacją dzieci, podziałem zadań pomiędzy dorosłych, podstawami samoobrony oraz uwalnianiem się z chwytów. Wprowadzamy również scenariusze w przestrzeni publicznej, próbę rozdzielenia rodziny, agresję wobec jednego z jej członków oraz konieczność szybkiego opuszczenia miejsca zagrożenia oraz podstawy medycyny pola walki.
Ćwiczenia są stopniowo łączone w realistyczne scenariusze decyzyjne prowadzone pod kontrolowaną presją i stresem. Nie chodzi o nauczenie kilkunastu technik. Chodzi o to, żeby każdy członek rodziny wiedział, co ma zrobić, kiedy sytuacja przestaje być bezpieczna.
Program dla dzieci jest dostosowany do wieku. W przypadku najmłodszych podstawą są nawyki bezpieczeństwa, reakcja na komendy rodziców, przemieszczanie się, szukanie bezpiecznego miejsca i właściwa reakcja na kontakt z osobą obcą. Starszy uczestnik może realizować bardziej zaawansowane elementy samoobrony i współdziałania.
Czas: około 7 godzin
Forma: szkolenie zamknięte dostosowane pod klienta.
Program jest modyfikowany na bieżąco do poziomu uczestników. W przypadku rodziny, która wcześniej regularnie się szkoliła, pomijamy podstawy, które są już opanowane, i koncentrujemy się na reakcji, decyzji, psychologii oraz praktycznym współdziałaniu w sytuacji zagrożenia.
Prowadzący
Kamil Panek – były żołnierz jednostki specjalnej Żandarmerii Wojskowej, weteran misji w Afganistanie, Bośni i Hercegowinie oraz Kosowie. Doświadczenie kontraktorskie zdobywał m.in. w Ukrainie, Gruzji i na Cyprze. Biegły sądowy i ekspert z zakresu bezpieczeństwa, samoobrony, taktyki i technik interwencji oraz użycia broni palnej. Wykładowca akademicki i prelegent konferencji naukowych oraz branżowych. Instruktor Krav Maga, kickboxingu, samoobrony oraz strzelectwa bojowego, obronnego i sportowego. Autor książek „Psychologia Przetrwania” oraz „Silniejsza niż strach”.
Pod FAMILY PROTECTION dałbym miks szerokich i precyzyjnych hashtagów:
21/09/2026
71 LAT KONTRA 40. JEDEN CIOS NOŻEM I ŚMIERĆ. ZABÓJSTWO CZY OBRONA KONIECZNA?
Ta sprawa zainteresowała mnie nie dlatego, że użyto noża. Takich zdarzeń niestety jest wiele. Zainteresowała mnie dlatego, że dobrze pokazuje problem, o którym mówię od lat podczas szkoleń z samoobrony. W realnej konfrontacji kilka sekund działania człowieka później rozkłada się na miesiące pracy policjantów, prokuratorów, biegłych i sądu. Tutaj różnica między kwalifikacją zabójstwa a legalną obroną może kryć się właśnie w tych kilku sekundach.
Sprawa jest świeża. Prokuratura Rejonowa w Krośnie zakończyła śledztwo i skierowała do Sądu Okręgowego akt oskarżenia przeciwko Marianowi C. Według ustaleń śledczych 6 lipca 2025 roku w domu w Lubatówce, podczas rodzinnej awantury, mężczyzna zadał swojemu 40-letniemu synowi Adrianowi C. jeden cios nożem w okolice klatki piersiowej. Pokrzywdzony zmarł na miejscu. Oskarżony pozostaje tymczasowo aresztowany i nie przyznaje się do zabójstwa. Twierdzi, że działał w obronie koniecznej. Prokuratura mimo tego skierowała przeciwko niemu akt oskarżenia z art. 148 § 1 Kodeksu karnego.
I od razu zaznaczę jedno. Nie wiem, czy Marian C. działał w obronie koniecznej. Nie znam akt, nie znam treści opinii biegłych ani dokładnej dynamiki ostatnich sekund zdarzenia. Akt oskarżenia również nie oznacza, że człowiek został uznany za winnego. O winie zdecyduje sąd. Ta sprawa jest jednak bardzo dobrym przykładem pokazującym, jak bardzo potoczne rozumienie samoobrony potrafi rozmijać się z prawem i rzeczywistością gwałtownego zdarzenia.
Art. 25 § 1 Kodeksu karnego mówi jasno: nie popełnia przestępstwa ten, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni i bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem. Jeżeli granice obrony zostają przekroczone, w szczególności przez zastosowanie sposobu niewspółmiernego do niebezpieczeństwa zamachu, zastosowanie może znaleźć art. 25 § 2 k.k. Jeszcze ciekawszy z punktu widzenia psychologii walki jest § 3. Ustawodawca przewidział sytuację, w której przekroczenie granic następuje pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu.
To bardzo ważne, bo obrona konieczna nie jest pojedynkiem sportowym. Prawo nie ustanawia zasady „pięść za pięść” albo „nóż tylko przeciwko nożowi”. Ocenie podlega rzeczywiste niebezpieczeństwo zamachu oraz konieczność sposobu jego odparcia. W orzecznictwie podkreślano również, że reakcja obronna nie musi być wcześniej przemyślana. Może być reakcją nagłą i instynktowną, jeżeli człowiek ma świadomość zamachu i działa w celu jego odparcia. Jednocześnie właśnie ten cel pozwala odróżnić obronę od odwetu, zemsty czy samosądu.
I tutaj zaczyna się dla mnie najciekawsza część tej sprawy.
Mamy 71-letniego mężczyznę i jego 40-letniego syna. Sama różnica wieku oczywiście niczego jeszcze nie rozstrzyga. Nie znamy ich parametrów fizycznych, stanu zdrowia, sprawności, przebiegu wcześniejszej awantury ani tego, kto faktycznie rozpoczął fizyczną agresję. Jednak w analizie samoobrony takie elementy mają znaczenie. Realnego zagrożenia nie mierzy się wyłącznie tym, czy napastnik posiada nóż, kij albo broń palną. Czterdziestoletni, sprawny mężczyzna może stanowić dla siedemdziesięciolatka zagrożenie poważnym uszkodzeniem ciała także bez jakiegokolwiek narzędzia.
Dlatego pytanie procesowe nie powinno brzmieć wyłącznie: „dlaczego użył noża?” Najpierw trzeba ustalić, co działo się bezpośrednio przed jego użyciem.
Czy Marian C. był atakowany? Jeżeli tak, w jaki sposób? Czy został uderzony, przewrócony, przytrzymywany albo duszony? Czy zamach nadal trwał w chwili zadania ciosu? Jaka była pozycja obu mężczyzn? Czy istniała wyraźna przewaga fizyczna syna? Czy cios został zadany podczas bezpośredniego starcia, czy już po jego zakończeniu? Czy był to jeden gwałtowny ruch obronny, czy element wcześniejszego świadomego działania?
Od odpowiedzi na takie pytania może zależeć prawna ocena całego zdarzenia.
I właśnie dlatego interesujący jest materiał kryminalistyczny zgromadzony przez prokuraturę. W sprawie wykonano sekcję zwłok i opinię sądowo-lekarską, badania mechanoskopijne, daktyloskopijne oraz analizę śladów krwawych. Wykorzystano między innymi Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie, Centrum Badań Kryminalistycznych oraz Laboratorium Kryminalistyczne KWP w Lublinie.
To właśnie takie dowody potrafią później brutalnie zweryfikować opowieści uczestników zdarzenia. Rozmieszczenie śladów krwawych, charakter rany, kierunek działania ostrza, ślady na przedmiotach, odciski i obrażenia obu stron mogą pozwolić na częściową rekonstrukcję tego, co wydarzyło się w pomieszczeniu. Nie tego, co ktoś po fakcie zapamiętał. Tego, co pozostawiło fizyczny ślad.
Jest jeszcze psychologia.
W chwili zatrzymania Marian C. był nietrzeźwy. To istotna okoliczność, ale sama w sobie również nie odpowiada na pytanie o istnienie zamachu. Z punktu widzenia psychofizjologii alkohol może wpływać na ocenę sytuacji, czas reakcji, kontrolę zachowania, percepcję ryzyka oraz późniejsze odtwarzanie przebiegu wydarzeń. Dlatego w tej sprawie szczególnie ważne będzie oddzielenie subiektywnego poczucia zagrożenia od obiektywnie istniejącego zamachu.
Podczas szkoleń z samoobrony stale powtarzam, że człowiek podczas realnej przemocy nie funkcjonuje tak jak obserwator oglądający później nagranie. Silny stres uruchamia reakcje autonomiczne, zmienia uwagę, percepcję czasu i zdolność przetwarzania informacji. Czasami reakcja jest prymitywna i gwałtowna. Jeden ruch. Jedno pchnięcie. Jeden cios. I po kilku sekundach sytuacja, która zaczęła się od awantury, kończy się śmiercią człowieka.
Ale właśnie tutaj trzeba zachować bardzo wyraźną granicę. Psychologia stresu może tłumaczyć zachowanie. Nie legalizuje go automatycznie. Żeby mówić o obronie koniecznej, najpierw musi istnieć bezpośredni i bezprawny zamach. Strach bez zamachu nie tworzy art. 25 k.k. Tak samo wcześniejsza agresja nie daje prawa do późniejszego odwetu.
Dlatego w tej sprawie jeden fakt szczególnie przyciąga moją uwagę: jeden cios.
Nie jest to dowód niewinności. Nie jest również dowód obrony koniecznej. Ale z punktu widzenia rekonstrukcji zachowania ma znaczenie. Inaczej analizuje się pojedynczą gwałtowną reakcję podczas bezpośredniego zwarcia, a inaczej wielokrotne zadawanie ciosów po ustaniu zagrożenia. Ostatecznie znaczenie będzie miał cały ciąg zdarzenia, a nie sama liczba ran.
I właśnie takich spraw używam jako przykładów, kiedy tłumaczę różnicę pomiędzy instynktem a paragrafem.
Na sali treningowej można powtarzać technikę sto razy. W realnym zdarzeniu dochodzą strach, adrenalina, wiek, przewaga fizyczna, alkohol, ograniczona przestrzeń, ból i świadomość, że za chwilę możemy zostać poważnie skrzywdzeni. Potem wchodzi prawo i pyta: czy istniał zamach? Czy był bezpośredni? Czy był bezprawny? Czy działanie rzeczywiście służyło jego odparciu? Czy zastosowany sposób obrony był konieczny? Czy zagrożenie jeszcze trwało?
I bardzo dobrze, że prawo te pytania zadaje.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy odpowiedzi próbujemy udzielić na podstawie jednego zdania: „zabił człowieka nożem, więc nie mogła to być samoobrona”.
Mogła.
Ale równie dobrze mogło to być zabójstwo.
O tym nie zdecyduje nóż ani tragiczny skutek. Zdecyduje to, co rzeczywiście wydarzyło się bezpośrednio przed zadaniem tego jednego ciosu.
…będę tę sprawę obserwował.
Współpraca
Mad Leaf CRF SystemStrzelnica SmolanyDamian Laszuk AIS SystemStrzelnica JOKERGunDay.plPIRO KOBE BrzegStrzelnica ArizonaCarpatia ArmsPiekarnia Kabur GnieznoStrzelnica ArizonaKRAV MAGA PomorzeOgólnopolski Zlot Miłośników Broni Palnej Pro ARMA
Dziś z humorem😉😎
A książka do ogarnięcia na GunDay.pl
14/09/2026
„MAŁA REFLEKSJA - NA DZIŚ”
Ciekawa sprawa pod kątem art. 25 k.k. W kwietniu 2025 roku doszło do konfliktu dwóch grup nastolatków. Wcześniej grupa Szymona miała zaczepiać, obrażać i wyśmiewać Kacpra. Później doszło do kolejnej konfrontacji i przepychanki. 16-letni wówczas Kacper użył noża kuchennego i zadał jeden cios w okolice szyi. Ostrze uszkodziło lewą tętnicę podobojczykową. Szymon zmarł wskutek masywnego krwotoku.
jedna decyzja podjęta w sytuacji silnych emocji. Jeden człowiek nie żyje, a życie drugiego już nigdy nie będzie takie samo.
11 marca 2026 roku Sąd Rodzinny w Tarnowie ustalił, że Kacper dopuścił się czynu skutkującego śmiercią, ale jednocześnie przyjął, że działał w warunkach obrony koniecznej i przekroczył jej granice. Sąd przyjął również zamiar ewentualny. Zamiast umieszczenia w zakładzie poprawczym zastosowano wobec niego dozór kuratora do ukończenia 21. roku życia, środki wychowawcze oraz obowiązek dalszego leczenia psychiatrycznego. Orzeczenie nie jest prawomocne.
Jeżeli sąd rzeczywiście powiązał przekroczenie granic obrony ze stanem emocjonalnym Kacpra, dostajemy niemal podręcznikowy materiał do zestawienia prawa z neurobiologią zachowania człowieka w sytuacji zagrożenia.
Pierwszy sąd analizował jego konsekwencje przez niemal rok. Półtora roku po zdarzeniu sprawa nadal nie jest zakończona. I właśnie ta różnica czasu jest jednym z największych problemów, kiedy próbujemy zrozumieć realne zachowanie człowieka w sytuacji zagrożenia. Na ulicy nie ma miesięcy na analizę. Nie ma nawet kilku minut. Czasami nie ma kilku sekund.
Dlaczego piszę o tym właśnie dziś?
Bo właśnie dziś prowadziłem zajęcia z bezpieczeństwa dla uczniów jednej z warszawskich szkół. I po raz kolejny zobaczyłem coś, co naprawdę powinno niepokoić nas, dorosłych. Żyjemy w czasach praktycznie nieograniczonego dostępu do informacji. Młody człowiek ma w kieszeni urządzenie, z którego w kilka sekund może dowiedzieć się niemal wszystkiego. Organizujemy akcje profilaktyczne, pogadanki, kampanie społeczne i zajęcia dotyczące bezpieczeństwa. Mimo tego nadal poraża mnie, w jakiej bańce potrafimy wychowywać własne dzieci.
Problem zaczyna się dużo wcześniej niż przy nożu, bójce czy obronie koniecznej. Zaczyna się od absolutnych podstaw. Od świadomości otoczenia. Od rozumienia, kto znajduje się obok. Od pilnowania telefonu, plecaka czy dokumentów. Od przewidywania, że pozostawiona bez nadzoru rzecz może zostać skradziona. Od umiejętności zauważenia, że sytuacja zaczyna zmierzać w złym kierunku. Od wiedzy, kiedy odejść, kiedy zamknąć gębę , kiedy nie odpowiadać na prowokację i kiedy zwyczajnie nie warto udowadniać swojej racji.
To są rzeczy banalne tylko dla kogoś, kto nigdy nie widział, jak z banalnej sytuacji w kilkanaście sekund powstaje tragedia.
Internet stworzył dodatkowo bardzo niebezpieczne złudzenie bezkarności słowa. Świat „girl fightów”, internetowych konfliktów, trash talkingu, nagrywanych awantur i udawanych walk przesunął granice. Obrażanie, prowokowanie i poniżanie drugiego człowieka stało się dla części młodych ludzi elementem widowiska. Telefon idzie w górę, ktoś nagrywa, ktoś się śmieje, ktoś podkręca konflikt. Brakuje natomiast świadomości, że człowiek stojący naprzeciwko nie jest postacią z TikToka. Nie znamy jego psychiki, wcześniejszych doświadczeń, poziomu strachu, odporności na stres ani tego, co ma przy sobie.
I nie ma przycisku „cofnij”.
Udawane internetowe walki również zniekształcają obraz przemocy. Młodzi ludzie oglądają setki nagrań bójek, po których uczestnicy wstają i idą dalej. Tymczasem prawdziwa przemoc nie ma scenariusza. Jeden cios może zakończyć życie. Jeden upadek i uderzenie głową o krawężnik może spowodować śmierć albo ciężkie kalectwo. Jeden nóż wyciągnięty w panice może w ciągu kilku sekund zamienić szkolny konflikt w sprawę o śmierć człowieka.
I właśnie dlatego bezpieczeństwa nie można sprowadzać do nauki „jak się bić”. Dla mnie prawdziwa edukacja w zakresie bezpieczeństwa zaczyna się dużo wcześniej. Od świadomości sytuacyjnej, przewidywania, kontroli emocji, oceny ryzyka, deeskalacji i rozumienia konsekwencji własnych decyzji. Dopiero gdzieś dalej znajduje się fizyczna samoobrona.
Młody człowiek powinien wiedzieć nie tylko, jak się bronić. Powinien przede wszystkim wiedzieć, jak nie doprowadzić do sytuacji, w której będzie musiał walczyć. Powinien rozumieć, że prawo do obrony nie oznacza prawa do wszystkiego. Powinien również wiedzieć, że kiedy strach, adrenalina i chaos przejmą sterowanie, jego zdolność spokojnego analizowania sytuacji może wyglądać zupełnie inaczej niż późniejsza analiza wykonana w bezpiecznej sali sądowej.
Niestety odpowiedzialność za wychowanie mocnego, świadomego i racjonalnego pokolenia spoczywa przede wszystkim na nas, dorosłych. Nie na TikToku. Nie wyłącznie na szkole. Nie na Policji i nie na instruktorze, który pojawi się na dwie godziny z zajęciami. To my mamy nauczyć dzieci, że słowa mają konsekwencje. Że prowokacja może uruchomić proces, którego później nikt już nie zatrzyma. Że odejście od konfliktu nie jest tchórzostwem. Że prawdziwa siła bardzo często polega właśnie na tym, żeby nie wejść w walkę, której można było uniknąć.
Nie chodzi przy tym o wychowywanie dzieci w strachu przed światem. Dokładnie przeciwnie. Chodzi o wychowanie człowieka, który potrafi funkcjonować w świecie takim, jaki on rzeczywiście jest. Człowieka, który nie szuka konfliktu, ale potrafi go rozpoznać. Nie prowokuje, ale potrafi postawić granicę. Nie żyje w ciągłym lęku, ale rozumie ryzyko. Potrafi odejść, kiedy może odejść, i potrafi się bronić, kiedy naprawdę musi.
To właśnie dla mnie oznacza wychowanie mocnego człowieka.
I z przykrością coraz częściej stwierdzam, że jako dorośli tę walkę przegrywamy.
Wracając jednak do sprawy Kacpra. 12 października sprawa ponownie ma trafić przed Sąd Okręgowy w Tarnowie w związku z postępowaniem odwoławczym i apelacją prokuratora. Jej dalszy przebieg może dać bardzo dobry materiał do analizy praktycznego stosowania art. 25 k.k., zamiaru ewentualnego, przekroczenia granic obrony koniecznej oraz wpływu strachu i silnego pobudzenia emocjonalnego na ocenę zachowania osoby broniącej się.
Bo za prawniczymi pojęciami zawsze znajduje się konkretny człowiek i konkretna sytuacja.
Współpraca:
Mad Leaf CRF SystemStrzelnica ArizonaGunDay.plPiekarnia Kabur GnieznoDamian Laszuk AIS SystemStrzelnica JOKERPIRO KOBE BrzegCarpatia ArmsStrzelnica ArizonaKRAV MAGA PomorzeOgólnopolski Zlot Miłośników Broni Palnej Pro ARMAGrzegorz LaszczykStrzelnica Smolany
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Telefon
Strona internetowa
Adres
Powiadomienia
Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Personal - Defence opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.