Biuro Rachunkowe RK Roma Kamrowska

Biuro Rachunkowe RK Roma Kamrowska

Udostępnij

Prowadzimy pełną obsługę księgową dla klientów z kraju i zagranicy 🧾

Bezpiecznie sterujemy przyszłością finansową firm, tak by właściciele mogli swobodnie czerpać z nich to, co najcenniejsze zadowolenie wolny czas i... zyski

25/09/2026

Piątek ma swoje prawa! 😄

Jeszcze ostatnie zadania, ostatnia kawa i powoli można myślami przenosić się w stronę weekendu. ☕✨

W RK kończymy tydzień z uśmiechem, bo dobry humor w pracy jest równie ważny jak dobrze wykonane zadania. 😊

A Wam z czym kojarzy się piątek? My dzisiaj zdecydowanie stawiamy na uśmiech i dobre nastawienie!

Miłego weekendu od całej ekipy Biuro Rachunkowe RK | Księgowość | Podatki | 📍 Starogard Gdański 🤍

23/09/2026

Długo odmawiałam tego wywiadu. Naprawdę długo.

Więc dlaczego teraz?

Bez ściemy?

Bo buduję dwa nowe biznesy. I wiem, że przez jakiś czas może być trochę tak, że człowiek otworzy lodówkę, a tam… ja.

Trochę mnie to bawi. A trochę przeraża. 😉

Bo dzisiaj nie wystarczy robić dobrze. Trzeba jeszcze pozwolić ludziom zobaczyć, kto za tym stoi. Pokazać twarz, powiedzieć, w co się wierzy, opowiedzieć o tym, co się tworzy.

Czy to lubię?

Nie bardzo.

Krępuje mnie to. Czasami zawstydza. Kiedy widzę swoje zdjęcie albo film ze mną, najchętniej szybko przewijam dalej. Staram się siebie nie oglądać. Nie odsłuchiwać. Nie rozkładać na części każdego gestu, zdania i zmarszczki.

Ale mam 54 lata i coraz mniej chcę czekać na moment, kiedy będę wystarczająco gotowa, pewna siebie czy bezbłędna.

Bo taki moment chyba nigdy nie przychodzi.

Przez lata najbezpieczniej było mi stać za firmą. Za liczbami. Za zespołem. Robić swoje.

Dzisiaj tworzę rzeczy, w które bardzo wierzę. I skoro chcę, żeby ludzie je poznali, czasami muszę wyjść przed nie sama. Ze swoim nazwiskiem. Twarzą. Historią.

Ale jest jeszcze coś.

Jeżeli w tym całym marketingu i PR-ze ktoś przypadkiem zobaczy mnie. Nie tylko przedsiębiorczą i silną. Także kruchą, doświadczoną, czasem niepewną, czasem przestraszoną, popełniającą błędy i ciągle cholernie ciekawą życia, to może właśnie wtedy to wszystko nabiera sensu.

Jeżeli ktoś pomyśli: ona ma 54 lata i nadal zaczyna. Nadal ma plany. Nadal się boi. I mimo tego idzie. To może ja też mogę?

Jeżeli ktoś po przeczytaniu tego wywiadu zada sobie pytanie nie „co jeszcze powinienem osiągnąć?”, ale „czy ja właściwie żyję swoim życiem?”, to warto było.

Nie chcę nikomu mówić, jak ma żyć. Sama ciągle szukam, mylę się, zmieniam zdanie i uczę się siebie.

Może właśnie dlatego po tylu latach zgodziłam się na tę okładkę.

Nie dlatego, że wreszcie uznałam, że jestem kimś, kogo trzeba pokazać.

Tylko dlatego, że przestałam czekać, aż stanę się kimś innym.

Jestem taka. Dzisiaj.

I chyba pierwszy raz naprawdę mi z tym dobrze.

Chociaż tej lodówki nadal trochę się boję. ❤️☕

23/09/2026

Kiedy koleżanka mówi: „Pomożesz mi tylko na chwilę?”…

I nagle organizm uruchamia tryb awaryjny. 😂

Głowa boli.
Kolano boli.
Kręgosłup odmawia współpracy.
A ręce zdecydowanie nie są dziś stworzone do klikania w Excela.

Dziwne, bo jeszcze minutę temu wszystko było w porządku. 🤔

Czy to przemęczenie?
Czy to alergia na dodatkową robotę? 😅

W RK diagnoza nadal trwa. 😂

18/09/2026

Piątek w biurze rachunkowym.

Telefon do klienta sam się nie wykona, ale zawsze można dać mu jeszcze chwilę. 😂☕️

Kto też w piątek odkłada te „trudniejsze” telefony na później?

16/09/2026

Niebawem skończę 54 lata i od kilku dni chodzi za mną jedna myśl.

Ile jeszcze razy?

Zaczęłam liczyć życie nie w latach, ale w razach, które jeszcze przede mną.

Ile jeszcze Wigilii? Kiedy dom pachnie świętami, przy stole jest za głośno, a ja patrzę na ludzi, których kocham i chciałabym zatrzymać ten obraz na zawsze.

Ile jeszcze wakacji takich naprawdę pięknych, z których wraca się opaloną nie tylko od słońca, ale jakby od życia?
Ile razy usiądę przy długim stole z przyjaciółmi, będziemy pić wino, gadać do nocy i śmiać się do łez?

le razy powiem Rafałowi kocham?
Ile razy jeszcze to od Niego usłyszę?

Bo ja kocham słowo kocham. Zachłannie. W każdej wersji i odmianie. Nadużywam go do bólu i nie zamierzam się leczyć. Nigdy mi się nie przeje.
Trochę jak ogórki kiszone.

I wiecie, co jest dziwne?
Kiedy myślę o tym, czego jeszcze chcę od życia, nawet przez sekundę nie przychodzi mi do głowy kolejny pierścionek. Mam ich za dużo, a i tak lubię kolejne.

Nie myślę o rzeczach.
Myślę o ludziach.

Ile razy powiem komuś zostań chwilę dłużej? Ile razy przytulę kogoś trochę za długo? Ile razy pomyślę zadzwoń i naprawdę zadzwonię, zamiast odkładać to na jutro?

Ile razy zrobię coś szalonego? Wymyślę wydarzenie, zaproszę do naszego miasta kogoś niezwykłego i będę czekała jak dziecko, czy ludzie przyjdą?
Mam apetyt na tworzenie chwil, które zostają w pamięci.

Ile razy założę piękną sukienkę bez powodu, wypiję wino gdzieś we Włoszech, pojadę za daleko na koncert i zrobię sobie własną dolce vitę?

Kiedy jesteśmy młodzi, wydaje nam się, że wszystkiego jest bez końca.
Będzie następna Wigilia, lato, kolacja, następne urodziny i następne kocham.

A potem życie bardzo cicho uczy nas, że nie wszystko ma następny raz.

Dlatego przed 54. urodzinami nie myślę o tym, ile mi zostało.
Myślę, ile jeszcze mogę zmieścić.

Chcę być zachłanna.
Na ludzi. Miłość. Podróże. Śmiech. Wzruszenia. Pomysły. Stoły pełne tych, których kocham. Na rzeczy trochę za duże, nierozsądne i szalone.

Chcę zużyć swoje życie.
Nie zachować je w idealnym stanie.

Bo kiedy kiedyś przyjdzie mój ostatni raz, chciałabym pomyśleć tylko:

Boże, ale ja się tym życiem nazachłannie żyłam.

16/09/2026

Niebawem skończę 54 lata i od kilku dni chodzi za mną jedna myśl.

Ile jeszcze razy?

Zaczęłam liczyć życie nie w latach, ale w razach, które jeszcze przede mną.

Ile jeszcze Wigilii? Kiedy dom pachnie świętami, przy stole jest za głośno, a ja patrzę na ludzi, których kocham i chciałabym zatrzymać ten obraz na zawsze.

Ile jeszcze wakacji takich naprawdę pięknych, z których wraca się opaloną nie tylko od słońca, ale jakby od życia?
Ile razy usiądę przy długim stole z przyjaciółmi, będziemy pić wino, gadać do nocy i śmiać się do łez?

Ile razy powiem kocham?
Ile razy jeszcze to usłyszę?

Bo ja kocham słowo kocham. Zachłannie. W każdej wersji i odmianie. Nadużywam go do bólu i nie zamierzam się leczyć. Nigdy mi się nie przeje.
Trochę jak ogórki kiszone.

I wiecie, co jest dziwne?
Kiedy myślę o tym, czego jeszcze chcę od życia, nawet przez sekundę nie przychodzi mi do głowy kolejny pierścionek. Mam ich za dużo, a i tak lubię kolejne.

Nie myślę o rzeczach.
Myślę o ludziach.

Ile razy powiem komuś zostań chwilę dłużej? Ile razy przytulę kogoś trochę za długo? Ile razy pomyślę zadzwoń i naprawdę zadzwonię, zamiast odkładać to na jutro?

Ile razy zrobię coś szalonego? Wymyślę wydarzenie, zaproszę do naszego miasta kogoś niezwykłego i będę czekała jak dziecko, czy ludzie przyjdą?
Mam apetyt na tworzenie chwil, które zostają w pamięci.

Ile razy założę piękną sukienkę bez powodu, wypiję wino gdzieś we Włoszech, pojadę za daleko na koncert i zrobię sobie własną dolce vitę?

Kiedy jesteśmy młodzi, wydaje nam się, że wszystkiego jest bez końca.
Będzie następna Wigilia, lato, kolacja, następne urodziny i następne kocham.

A potem życie bardzo cicho uczy nas, że nie wszystko ma następny raz.

Dlatego przed 54. urodzinami nie myślę o tym, ile mi zostało.
Myślę, ile jeszcze mogę zmieścić.

Chcę być zachłanna.
Na ludzi. Miłość. Podróże. Śmiech. Wzruszenia. Pomysły. Stoły pełne tych, których kocham. Na rzeczy trochę za duże, nierozsądne i szalone.

Chcę zużyć swoje życie.
Nie zachować je w idealnym stanie.

Bo kiedy kiedyś przyjdzie mój ostatni raz, chciałabym pomyśleć tylko:

Boże, ale ja się tym życiem nazachłannie żyłam.

15/09/2026

Matematyka w księgowości czasem wymaga wsparcia specjalistycznego sprzętu.

3 + 2? 🧮

Nie będziemy ryzykować. 😂

11/09/2026

Kiedy Twoja work bestie idzie na urlop, a razem z nią znika osoba, która „wie, o co chodzi z tą fakturą” 😂

Spokojnie, urlop jest święty. Faktury, rozliczenia i terminy niestety o tym nie wiedzą. 🙃

Dlatego przejmujemy obowiązki, robimy podwójną kawę i odliczamy dni do jej powrotu.

W RK Biuro Rachunkowe bilans musi się zgadzać. Nawet gdy skład osobowy chwilowo się nie zgadza. 😎

09/09/2026

Tydzień temu napisałam tutaj o dobrych wiadomościach
O tym, że może warto przestać karmić świat tym, co złe
Kilka godzin później świat postanowił mnie sprawdzić
Na lokalnej grupie pojawił się post o ulotce Strzelnicy, która po deszczu przykleiła się do szyby samochodu
Potem poszło
Komentarze, emocje, hejt
Odpowiedziałam spokojnie
Bez ataku, bez poniżania człowieka po drugiej stronie
Nie dlatego, że ktoś mnie nauczył dobrego PR-u
Dlatego, że mam swój kodeks
I nie zmieniam go w zależności od tego, kto stoi naprzeciwko mnie

Potem wydarzyło się coś, co zamiast mnie ucieszyć, trochę przeraziło
Dziesiątki tysięcy reakcji
Więcej niż pod tekstami, w które wkładam serce

I pomyślałam
Naprawdę?

Czy dobro musi najpierw dostać w twarz, żebyśmy na nie spojrzeli?
Czy potrzebujemy pożaru, żeby zauważyć człowieka z wiadrem wody?

Myślę o tym, patrząc na to, co dzieje się za naszą zachodnią granicą i słysząc dyskusje o tym, jak opowiadać historię następnym pokoleniom

I wraca do mnie szkolna klasa

Miałam może dwanaście lat
Pan Krystian Pomierski wszedł na lekcję historii w Polsce, która odzyskiwała możliwość mówienia prawdy i powiedział zdanie, które zostało we mnie na zawsze

Teraz mogę wam opowiedzieć, jak było naprawdę

I dlatego boję się świata, w którym moje wnuczki kiedyś usłyszą podobne zdanie

Bo ktoś coś przemilczy
Coś wygładzi
Coś nazwie inaczej
A potem będzie to powtarzał tak długo, aż prawda zacznie przeszkadzać

Tak
Martwi mnie kierunek, w którym czasami idziemy

Martwi mnie, że krzyk wygrywa z rozmową
Hejt z dobrem
Zasięg z wartością
A wygodna wersja historii z pamięcią

Ale wiem jedno

Nie mam wpływu na cały świat
Mam wpływ na to, jakim człowiekiem będę w tym świecie

Dlatego nie ustąpię

Nie będę krzyczeć, bo krzyk lepiej się niesie
Nie będę poniżać, bo ktoś poniżył mnie
Nie będę budować popularności na cudzym upokorzeniu
Nie zamienię przyzwoitości na zasięgi
Nie poprawię swojego kodeksu pod algorytmy

Nawet jeśli będę przez to mniej modna
Mniej głośna
Mniej klikalna

Bo są rzeczy, których się nie negocjuje
Prawda
Pamięć
Szacunek
Przyzwoitość

I jeśli świat kiedyś naprawdę oszaleje, chcę móc spojrzeć moim wnuczkom w oczy i powiedzieć

Ja nie poszłam za nim...

09/09/2026

Są osoby, bez których biuro po prostu nie byłoby takie samo. 😉

Po latach pracy zna się już nie tylko klientów, dokumenty i wszystkie biurowe zwyczaje, ale też wie, kto potrzebuje kawy, komu o czym przypomnieć i kiedy rzucić: „spokojnie, ogarniemy”.

Każde biuro ma swoją „firmową mamę”. U nas też jest na posterunku. 😄

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Księgowa w Starogard Gdanski?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Aleja Armii Krajowej 2
Starogard Gdanski
83-200

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 07:00 - 17:00
Wtorek 07:00 - 17:00
Środa 07:00 - 17:00
Czwartek 07:00 - 17:00
Piątek 07:00 - 17:00