SoniQ InQbator
InQubator jest strefą przyjaznych warunków w procesie zmian.
doradztwo zawodowe, strukturyzacja firm, wdrażanie zmian, planowanie i strategia, wyznaczanie kierunków rozwoju, relacje w firmie, identyfikacja firmy, przekazywanie kompetencji, budowanie kompetencji stanowiskowych,
prowadzenie w zmianie, rozwój osobisty, stawianie celów, dobór ról życiowych do zadań, ustanawianie zasad własnych, wartościowanie, stabilizacja emocjonalna i materialna, harmonia życiowa, spełnione relacje, samozadowolenie, samoocena, poczucie
26/08/2026
Czym jest Mądrość? Czym jej brak?
Jak wpływa na życie, dobrostan, spełnieni, kreatywność, twórczość, twórczość .....
26/08/2026
Pajęcza mądrość. Dobrać warunki i utworzyć warunki dla efektywnego istnienia. Dla spełnienia siebie, wzrostu, dobrostanu.
25/08/2026
Nie daj się zwieść, by się nie zawieść, nie przewieźć.
Zachowaj akceptację, elastyczność, rozwagę, uważność, dystans, wolność bez uzależnień i przywiązywana się.
25/08/2026
Gdzie sięga twój zasięg? A gdzie wpływ?
Jak pracować nad sobą, dla efektu?
24/08/2026
Metoda przechwycenia rozmówcy. Przewaga nad nieznajomym. Sztuka dialogu i/lub negocjacji.
„Czy z Nazaretu może być coś dobrego?” „Choć i zobacz.” (J1,46)
… pochwycić rozmówcę przed rozpoczęciem dialogu?
Zdobyć przewagę nad poznawanym, nieznajomym, w pierwszych słowach? Czy też przełamać lody czymś na kształt komplementu, uznania, a może zachęcenia do otwartej relacji?
Oto scena – powoływani apostołowie przyprowadzają siebie wzajem do Nauczyciela. Jest już Andrzej, jego brat Piotr oaz Filip. Wszyscy z Betsaidy. Filip spotyka Natanaela, którego także chce zabrać do grona przyszłych uczniów. Mówi mu o Nauczycielu z Nazaretu. Z Galilei, uważanej za region pogan, wielokulturowego tygla tradycji, wpływów. Natanael: „Czy z Nazaretu może być coś dobrego?” (J1,46)
Mimo powątpiewania, wyrażonego stwierdzeniem, staje Natanael przed Nauczycielem, słysząc na powitanie: „Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma fałszu.” (J1,47)
Czy to sarkazm? Jako odwet za powątpiewanie o wartości człowieka, Galilejczyka?
Czy to proste stwierdzenie? Gdyż Natanael jasno wyraził swój stosunek, przekonania, własny system wartościowania i ocen.
Czy też pochwała za postawę Natanaela, stawanie w swojej prawdzie i zgodzie z sobą? Bo raczej nie za osądzanie ludzi i segregowanie miejscem pochodzenia.
Nie mniej, jest efekt zaskoczenia. Być może przerażenia i wytrącenia z równowagi, pewności siebie i swego. Im więcej człowiek ma zakamarków i tajemnic w sobie, tym reakcja na taką sytuację będzie wzmożona.
Postawmy się w sytuacji Natanaela [później nazwany Bartłomiej bar Tolomai]:
Ktoś mówi ci o spotkaniu z nieznanym ci człowiekiem. Wypowiadasz się nim średnio pozytywnie, wedle swego przekonania, czy też zniechęcenia. Czynisz w sposób, którego on nie mógł słyszeć. Pierwsze słowa przy powitaniu i prezentacji , w twoja stronę: „Oto ten sprawiedliwy.” lub „To człowiek sprawiedliwych osądów.” lub „Oto człowiek czystej duszy i intencji.” Itp.
Pojawia się co ? Przerażenie? Konsternacja? Podejrzliwość - słyszał? Ktoś mu powtórzył negatywne opinie i wątpienie? Zna mnie? Czy my się gdzieś spotkaliśmy? Kto i co mu o mnie opowiedział? Czy ma moc przeglądania, wglądu do wnętrza człowieka (co mógł dojrzeć we mnie)?
Pada głośne: „Skąd mnie znasz?” (J1,48)
Kolejne zaskoczenie w odpowiedzi na wewnętrzną rozterkę i głośne pytanie: „Zanim cię zawołał Filip, widziałem cię, gdy byłeś pod drzewem figowym,” (J1,48)
A skoro widział mnie, choć widzieć nie mógł, to co jeszcze wie. Co widział, co usłyszał, mimo swej nieobecności?
Sytuacja przejęcia kontroli nad rozmową, rozmówcą, spotkaniem, nastawieniem, „zajęciem pozycji” właściwych dla skuteczniej komunikacji? A może prosty sposób na wyprzedzenie reakcji niewłaściwych, wiodących w odruchy, emocje, wyobrażenia, trudne później do zmiany, a niesłuszne, kłamliwe, rodzące uprzedzenia lub nadgorliwość?
Pada przecież, pobudzające do myślenia: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci, iż cię widziałem pod figowym drzewem?” (J1, 50)
Przecież nie zmieniasz wszystkich swoich zasad, wartości, racji, przekonań, oczekiwań trybów myślenia, tylko dlatego, że ktoś poda ci pozornie niemożliwą prawdę/fakt w komunikacie.
To spotkanie, to już pierwsza lekcja Filipa. To zachwianie tym co znane. Otworzenie na nowe, odmienne, dotąd nieakceptowane. Zburzenie konstrukcji zasad, czy raczej początek przebudowania. U Natanaela, zmiana nastawienie do tych niezasługujących, niewiernych, pogańskich, gorszych, itp. - Natanael będzie głosił w Armenii, Mezopotamii, Etiopii i Indiach.
Jednak, to Nauczyciel.
Niestety między ludźmi, w relacjach osobistych i zawodowych (tych drugich szczególnie), metoda przechwycenia jest stosowana do manipulacji. Do zyskania przewagi. Jak ostrzeżenie: „Uważaj, wiem więcej niż ci się zdaje.”; „Mam na ciebie haki.”; „Znam twoje słabości.”; „Wiem gdzie uderzyć.”; „Lękaj się nieustannie.”.
Jak sobie radzić?
Nie daj się zaskoczyć. Bądź przygotowany, na „najgorsze”, ale nie nieś z sobą najgorszego. Nie, nie stosuj czarnych i niskich chwytów wobec ludzi. Umiej za to pobudzić w nich chęć bycia prawymi, wartościowymi, sprawiedliwymi, uczciwymi. Z intencją dobrostanu, szacunku, dodania wartości. Niech będą w twoich oczach wartościowi, aby rodziła się w nich tęsknota do takiego obrazu.
Wykorzystaj efekt zaskoczenia, Miłości i Mądrości do swojej ochrony, obrony, ale nie do ataku. Nie ku umniejszeniu, czy czynieniu krzywdy.
Efekt zaskoczenia = efekt przebudzenia.
Oni krzyczeli z kamieniami w dłoniach, On pisał na piasku. Oni chcieli odgonić kobietę, ona zaskoczyła mądrością i wiarą. Samarytanka Go napoiła. Jemu spuścili paralityka przez dach. On stopy obmywał, w szabat uzdrawiał. Oprawcy zadął proste pytanie: „„Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (J 18,23)
SoniQ DMS
Wędrowiec dnia FB
24/08/2026
Przy właściwej osobie budzi się miłość własna. To ona spełnia, wypełnia i pozwala odczuwać miłowanie.
„PRZY WŁAŚCIWEJ OSOBIE POKOCHASZ SIEBIE..”
… i to wcale nie znaczy osoba w związku.
Czytając ww. mural uciekamy myślami do związku miedzy dwojgiem ludzi i hasła – spełniony związek to taki, w którym zaczynasz kochać siebie.
I po części, jest w tym ułamek racji. Dobrze, gdy wybrana przez nas osoba na życie (wspólne życie) potrafi wpłynąć na nas. Pobudzić do odczuwani miłości własnej. Pokochania siebie. Gdyż miłowanie siebie samego, kieruje nas na fakt: Miłość jest moim wewnętrznym zasobem i nie otrzymuję jej z zewnątrz, dla zapełnienia braków.
Moja wewnętrzna miłość, obudzona, uświadomiona, daje sobą odpowiedź na obecność drugiego człowieka, a nie ten człowiek swoją miłość wkłada we mnie. Bez miłości własnej nie poczujesz się kochany. Zawsze pozostanie niedosyt.
Dlatego jedni czują, a drudzy pozostają w pozycji wiecznego: Jestem niekochany. Nikt mnie nie kocha. Albo nie potrafię kochać. Ot i co. Nie potrafię kochać. Odczuwam ciągłe niespełnienie, samotność, odrzucanie, mimo wielu relacji (zda się bliskich) i osób w koło. Mimo np. wiernego oddanego partnera/ki, starającego się, troszczącego, dostosowanego do nas językiem miłości. Niby wszystko jest, a jednak nic. Bo wypierasz miłość z siebie. Uśmiercona, odrzucona własna, nie chce odpowiedzieć. Jak ma odpowiadać, skoro nie uznajesz jej istnienia. Skoro jej nie doświadczyłeś w sobie. Tym samym nie nauczyłeś się, czym jest doznanie.
Osoba do miłosnej relacji, nie koniecznie romantycznej, a np. przyjacielskiej, albo w rodzinnych powiązaniach, jest jak iskra pobudzająca naszą wewnętrzną miłość, albo utrzymująca płomień w nas. Ten bywa przygaszany, poprzez wybory i postępki, nie koniecznie prawe i niosące wartość (jaka opał).
Miłość własna nie jest egoizmem. Nie jest egocentryzmem. Choć stawia „ja” w centralnym punkcie, jednak nie dla „ja”. Nie, dla mnie tylko wszystko ma się dziać. Nie kosztem innych, moim zyskiem.
Miłość własna jest akceptacją siebie, co nie znaczy przyzwoleniem sobie na wszystko. To widzenie prawdy o sobie i rozumienie czemu coś się zadzieje. Czemu wybieram tak, a nie inaczej. Skąd przychodzą myśli, a nade wszystko lęk. Ot i co. Zobaczenie swoich lęków z umiejętnością ich umiejscowienia w przyczynie oraz dawania odpowiedzi wytłumaczeniem sobie, u owej podstawy kłamstw.
Skąd przychodzi widzenie siebie? Z poznania, rozpoznania, „przylgnięcia do siebie”, a nie izolowania się wypierania. Z umiejętności stanięcia obok siebie jako obserwatora - Co ten mój umiłowany dzieciak wyprawia? Nie zostawię go/jej. Poprowadzę, zaopiekuję się, ochronię, nauczę, wydobędę wszystko co najlepsze, by był szczęśliwy, spełniony, odczuwający obfitość, a nieciągły brak. Aby pojął, że relacja spełniona z drugim człowiekiem przychodzi z obfitości w sobie, a nie z pobierania od innych.
Nie da się odczuwanego braku w sobie napełnić „od innych”. Można przynieść sobie chwilowe wzmocnienie, wsparcie, zagłuszenie odczuwanego braku, jednak nie nasycenie. Człowiek spełniony, napełniony, może być tylko od wewnątrz, nie z zewnątrz.
Drugi człowiek, czy wielu ludzi w różnych relacjach z nami, to lustra. To nasze własne odbicia i komunikaty dla nas do odczytania. Gdzie boli, gdzie brakuje, co wkurza, gdzie potrzebna jest zmiana w nas, nie w tych ludziach.
Komunikat, na ile masz w sobie miłości do siebie. Tak, tak oklepane słowem: „a bliźniego swego jak siebie samego”. Tyle, że oklepane nie znaczy zrozumiane.
Bo nie chodzi tylko o: Rób innym jak chcesz by tobie czyniono.
To brzmi jak przykaz, nakaz obiecujący karę lub nagrodę. Jak przymuszanie siebie do: No dobra nie chcę ,ale zrobię dla owego coś. Może mi odda. Może inni odpłacą.
„Siebie samego” mówi o tym, iż miłowanie siebie jest także naturalną, jak oddech, potrzebą dawania innym tylko dobra, wartości, w mądrej miłości i z niej. To eliminowanie naturalne z siebie, postaw niosących krzywdę, umniejszenie, destrukcję, itp. Jeśli miłujesz siebie samego, to nie występuje w tobie gniew, żal, pomsta, obwinianie, zazdrość, zawiść, rozpamiętywanie, chęć pomsty, rywalizacja i wiele podobnym stanów owocujących „złem”.
Przy właściwej osobie …..
Nie zależnie w jakiej relacji, czy nawet krótkim napotkaniu, pojawi się ta „właściwa” osoba, będzie ona lustrem, które zawróci cię do siebie. Do wewnątrz. To nie ona ożywi twoją miłość, ale dzięki niej ją w sobie zobaczysz. Nakieruje cię obecnością, słowem, czynem, może swoją postawą miłości własnej i wypływających z tego rezultatów przejawiania się w strefach innych ludzi. Przez długo lub krótkotrwałą obecność.
Przez nawet tylko opowieść o niej zasłyszaną.
Rozbudzona miłość własna narasta i chce być dawana. Nie tylko bliskością, fizycznymi oznakami, ale działaniem, tworzeniem, aktywnym angażowaniem się, uczestniczeniem dla innych (nie tylko dla jednego wybranego/jednej wybranej).
Doświadczanie - kocham siebie, rodzi potrzebę - niech inni też to poczują w sobie. Dla siebie i dla wszystkiego (bo wszystko jest połączone).
Miłość własna nie jest narcyzmem. Nie jest także różowymi okularami, choć zmienia perspektywy patrzenia i rozumienia. Uwrażliwia na piękno, umożliwiając widzenie z wrażliwością i docenianiem. Wdzięcznością za istnienia. Potrzebą chronienia, a nie koniecznie ulepszania zmieniającego się w dewastowania lub zaburzanie praw natury. Nie udoskonalania przez ograniczanie ludzkiej wolności.
Miłość daje wolność, szacunek, godność, rozumienie, poznawanie, odpuszczenie, jakby jeszcze przed czynem/zdarzeniem.
Nie, nie zaślepianie, a - widzę, ciebie i siebie w prawdziwej przyczynie.
I jeszcze ważne. Ta „właściwa” osoba, wcale nie musi być kimś milusim. Czasami potrzeba wstrząsu, dla obudzenie siebie poprzez zaprzeczanie.
SoniQ DM
Wędrowiec dnia FB
23/08/2026
Modele władzy: do siebie lub do siebie "rodzinnie".
Wykorzystanie, użytkowanie potencjałów, zagospodarowanie, sprawiedliwe konsekwencje.
22/08/2026
Czy jesteś wyjątkiem? Nie.
Jesteś indywidualny, niepowtarzalny, unikalny swoją kompletnością i drogą życia.
„W życiu jak w regule, wszyscy liczą na wyjątki.” Wojciech Bartoszewski
… czy jesteś wyjątkowy?
Nie. Jesteś indywidualny, niepowtarzalny, jedyny taki w swej kompletności i drodze życia. Ale nie jesteś wyjątkowy. No dobrze może inaczej, nie jesteś wyjątkiem.
Co to mówi?
Twoja unikalność może skutkować tym, że dasz radę, gdzie inni nie dają. Nie z powodu – jestem wyjątkiem w regule, w prawie, a posiadam indywidualny zasób wiedzy, talentów, predyspozycji, kompetencji, umiejętności, cech ciała fizycznego i psychiki, a także ducha, które z właściwą intencją pozwalają mi coś zrobić, albo też nie dopuszczą do wykonania.
Nie jesteś wyłomem w prawie, a już na pewno nie w Prawie Stworzenia.
Ono jest jedno, niepodważalne, nieustanne, nie zmienia się kolejnymi uchwałami, rozporządzeniami, ale …. Ale może być poznawane, rozpoznawane i doświadczane, razem z omyłkami naszego pojmowania. Choćby właśnie o istnieniu uprzywilejowana względem innych, nam podobnych
Dlaczego zatem działamy w oparciu o „mi się uda”, wierząc w cuda?
Bo mylimy nadzieję i zawierzenie, z egoistycznym pożądaniem, pożądliwością, a dalej naiwnością roszczenia (po mojemu i tylko w tej metodzie teraz).
Owszem cuda istnieją. Owszem wydarza się i to wcale nie rzadko „nadprzyrodzone”. Jednak cud nie jest tym, co niemożliwe do spełnienia. To jest realizowane, niemal dokładne wypełnianie Zasad z Prawa. Na tyle unikalne, że nazywamy to cudem. Na tyle rzadkie, przez nasze przekonania i przywiązanie do prawideł ludzkiego pojmowania, tez i definicji z różnych dziedzin nauk.
Absurdem jest to, że dokonanie cudu, określamy cudem i naznaczamy czyniącego wyjątkiem. Jedynym, który mógł uczynić cud.
Zamiast zaobserwować dokładnie i roztropnością rozważyć – kto ów, jak żył, czul, myślał, uznawał, wyznawał, jaka intencja, jaki duch Jaki duch pozwolił, umożliwił wykonać cud? Zamiast się uczyć, to lepiej, wygodniej, naznaczyć jako idealnego i niemożliwe do wykonania.
Dlaczego? Bo potrzebna byłaby głęboka zmiana siebie i swej codzienności. Porzucenie swego życia, przestawienie wartości, zapisania Prawa w sobie, jako podstawy wszystkiego (w każdym obszarze istnienia). Przyjęcie intencji z Miłości, bez Mądrości porzucenia.
Stawać w Prawdzie, bez kłamstwa, a wiarę mieć nie jak chwilowe odczucie, a jak oddech. Jak wiedzę wpojoną niezachwianie.
Wyjątki zdarzają się tylko w prawidłach ludzkich. W przekonaniach, gdy dochodzi do ich przełamania – udowodnienia, że były pomyłką.
Człowiek przyjmuje wyjątki w zasadzie i normach, ponieważ wie, że jest omylny. Że od naszych odkryć, wzorów, reguł dla zjawisk, zdarzy się odstępstwo. Nie mamy bowiem tyle wiedzy, oglądu, rozpoznania, perspektyw postrzeżenia. Uczymy się i dlatego wciąż zmieniają się „reguły”. Człowiek zabezpiecza się, przyjmowanymi „wyjątek od reguły stanowi …”, aby uniknąć rozczarowania, złej oceny, ośmieszenia, zwątpienia, zagubienia (to tylko wyjątek). Usiłujemy w ten sposób wprowadzać ład w chaosie i pewność w niewiedzy, niepewności.
Prawo praw nie ma wyjątku, ani nie czyni wyjątkowości.
SoniQ DM
Wędrowiec dnia FB
22/08/2026
Czy znasz swoją radość?
Z czego i jak się cieszysz?
„ Rozradowali się przed Tobą, jak się radują w żniwa, jak się weselą przy podziale łupu.” (Iz 9,2)
… no i czego się cieszysz?
A dokładniej - z czego się cieszysz. Co cię raduje?
Niestety, jak pokaże historia, wielu pokoleń, społeczności i jednostek, człowiek cieszy się złudą i spodziewanym własnym lenistwem.
Wyprowadziłeś z Egiptu? No to teraz masz. Prowadź. Byle krótko i celowo. Przy obfitym wikcie i opierunku.
Narodził się zbawiciel? Drugie dobrze. Niech wybawia. Niech zabierze Rzymian, ucisk, wyzysk, klasowość, niewolnictwo, rozpasanie bogatych, itd. Niech „wybranemu”, za samo wybranie, uczyni Eden, tu i teraz.
Radosne huraaaaaaaa i alleluja …. Niech inny czyni. Niech ktoś robi i to wedle mego wyobrażenia, bez obciążania mnie zadaniem, wyzwaniem, angażowaniem się, koniecznością zmiany, czy rezygnowania z czegokolwiek.
A co od siebie? Tylko, nie tyle radość, co ulga. Naiwność i roszczenie? Zacząłeś wobec mnie? To skończ, zgodnie z moim oczekiwaniem. Zawołałeś? To jestem. Teraz niech stanie się wobec mnie, w granicach przeze mnie dopuszczalnych. Przyszedłeś do mnie (do nas), to rób po naszemu i po naszemu jeszcze więcej.
A zmiana w nas, gotowość do nowego życia, dobrostanu? A praca nad sobą, zaparcie się starego modelu życia i samego siebie? Przekonań, jak np. mentalności niewolnika do mentalności nie tylko wolnego, ale też posiadacza, który chroni, rozwija, opiekuje się w pomnożeniu i umocnieniu wartości.
Od żyjącego w nieprawości, uważanej za czystość w Prawie, albo nieskazitelność. No wzór cnót obywatelskich, społecznych, bywa religijnych. Lecz czy cnót? Do co najmniej dostrzegającego własne odstępstwa.
Raduj się, wesel i ciesz, bo otwiera się możliwość.
Jakbyś dostał upragniony podarek. Nowe tchnienie z Ducha, do ducha. Ale co zrobisz dalej? Czy ta radość stanie się stałym motywowaniem ciebie do pracy nad sobą. Poznania siebie. Zrozumienia czym było dotychczasowe życie. Co leży u podstaw decyzji. Jakie są wewnętrzne zasady i wartości, nie te które niby wyznawane, ale te które faktycznie stosowane. Te z serca (w intencji) , w odczuwaniu (w decyzjach i emocjach).
Czytać w sobie i rozpoznać, co musi ulec zmianie, żeby mogło mi się stać z powołaniem i z powołania.
Abym umieć wykorzystać to, co jest ofiarowane. Nie, nie wybranym, a gotowym. Przygotowanym do niemarnotrawienia.
Pusta radość zmienia się z roszczenia w pychę, w butę, w wywyższanie. W tworzenie struktur hierarchii, według osądzania ludzkiego, w oparciu o ludzkie wymagania. Jak bardzo jest wielka w swej pustce (próżności), taka krótka będzie w trwałości i upadnie w otchłań. Amplituda emocji, od euforii, przez pustkę po rozpacz i brak. Poczucie zawodu, oszukania, oskarżanie – wszak ktoś z zewnątrz winny być musi. Najpewniej ten, który miał dać, a nie dał, skoro czuję się upadłym. Obiecał, nie dotrzymał – nie szkodzi, że to ja odwróciłem się tyłem do światła radości, albo nawet nie otworzyłem oczu, by ją dostrzec.
Żeby prawdziwie odczuć spokój radości, tworzącej zaufane, pełnię, obfitość, głęboki oddech wolności, potrzeba być. Jestem, uczestniczę, wybieram, opowiadam się, angażuję się i przejawiam tą obecność, a pozostawiam za sobą obojętność, bierność, nieokreśloną postawę.
„Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust” (Ap 3)
(Ps 89:16-18) ” Szczęśliwy lud, który umie się cieszyć. Tacy zawsze chodzą w świetle Twego oblicza. Imieniem Twoim cieszą się nieustannie i wysławiają Twoją sprawiedliwość. Bo Ty jesteś ich pięknem i mocą, dzięki Twojej dobroci wzrasta nasza siła.”
(J 15:11) „ To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.”
Poznaj swoją radość. Zapytaj ją skąd przyszła. Czy jest radością czucia, czy tylko emocją przemijania, nasyconą oczekiwaniem i roszczeniem
I nie, nie chodzi o niedowierzanie, ale danie z siebie. Nie o brak wiary i czekanie na efekt, aby łaskawie wdzięczność odczuć. Lecz samookreślenie się, podjęcia decyzji „wykorzystania” darów, zanim będą podane, pamiętając, że nie są gotowcem.
Dziewczynko wstań – a nie podniosłem cię do pionu (Mk 5,40-41). Kobieta dotknęła jego płaszcza, przedzierając się rzez tłum (Łk 8,40-48). Niewidomy poszedł do sadzawki (J 9,6-7). Paralityk – wstań weź swoje mary i idź (Mt 9,2-3). Niesłyszący idź do kapłanów, lub wyjdź od tych, z którymi mieszkałeś Wciąż jest pokazany ruch i samodzielność w aktywności.
Bo taka jest droga nie tylko do radości, ale też do stałego poczucia spełnienia. Nie przez dano mi pod nos gotowe, ale czynność tworzenia, uczestniczenia, dzielenia się, przejawiania swych zasobów i obecności.
SoniQ DMS
Wędrowiec dnia FB
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z ta szkoła
Telefon
Strona Internetowa
Adres
Warsaw