Polka50plus.pl

Polka50plus.pl

Udostępnij

Polka50plus | dojrzały lifestyle | wywiady
Z nami odkryjesz radość z życia po pięćdziesiątce. Menopauza • rozwój • nowa ja • wsparcie • psychologia • moda

26/08/2026

Szukasz książki na sierpień? Oto i ona!
Olga z bloga Książki pod ręką ma dla Ciebie piękną, niespieszną opowieść o końcówce lata.

„Księga lata” Tove Jansson w tłumaczeniu Haliny Thylwe i z posłowiem Sophii Jansson ukazała się w tym roku w Wydawnictwo Czarne. Ta niespieszna opowieść o wakacjach na jednej z malutkich wysp fińskiego archipelagu ma w sobie ten rodzaj melancholii, jaka - moim zdaniem - pasuje do sierpnia i bardzo mi odpowiada.

Na wyspie „zawsze wiało, to z jednej, to z drugiej strony. Rezerwat dla kogoś, kto pracuje, dziki ogród dla kogoś, kto rośnie, a poza tym tylko dni, które łączą się z dniami wraz z upływającym czasem”.

Tu życie Sophii, dziewczynki, która właśnie straciła mamę, toczy się z ekscentryczną babcią i nieco wycofanym, milczącym ojcem. Tata albo pracuje przy wielkim stole, albo wykonuje inne ważne czynności na samej wyspie, wypływa po ryby lub na zakupy. Sophia spędza więc głównie czas z babcią i - po prostu - sama ze sobą. Czasem ktoś przypłynie, zdarzy się jakiś gość, czasem przyjdzie sztorm albo wyjątkowy wiatr. Między babcią a Sophią jest ogromna więź, miłość i zaangażowanie, ale starsza pani pozwala też wnuczce doświadczać, eksplorować i ponosić konsekwencje przeżywanych przygód, wyborów i strat. Traktuje ją po partnersku, rozmawia z nią bez cackania się, daje się wciągać w dyskuje, jednak - gdy trzeba - siedzi do rana nad misterną robotą, aby dziewczynkę pocieszyć albo sprawić jej przyjemność. Życie na wyspie jest z jednej strony niezwykłe, z drugiej - jest także dość surowe, a dzika natura daje znać, kto tu rządzi.

Jak pisze Sophia Jansson o wyspie w posłowiu „moje stopy znają tam każdy kamień i ścieżkę, każdy skrawek ziemi. Moje uszy odnajdują spokój w głosach ptaków i tęsknię do szumu wiatru i szumu fal przetaczających się po skałach. [...] Wyspa jest moim własnym małym uniwersum, gdzie możemy żyć w spokoju. [...] Czy jestem Sophią z „Księgi lata”? Tak i nie. Tove zadawano to samo pytanie wiele razy i odpowiadała wprost, że jedna trzecia opiera się na jej bratanicy, jedna trzecia na jej własnym dzieciństwie, a jedną trzecią wymyśliła”.

Dla mnie na plan pierwszy w tej opowieści wysuwa się relacja babci i wnuczki oraz to, jak radzą sobie z własnymi emocjami, napięciami, czasem samotnością i wyzwaniami, jakie rzuca im wyspa. Sophia uczy się pływać, wspinać, poznaje rośliny, zwierzęta, owady, śpi sama w namiocie w lesie, bo chce się dowiedzieć, jak to jest, a babcia nie pamięta, więc radzi jej - doświadczyć. Przy okazji jest to także zetknięcie młodości, witalności ze starością i przemijaniem. Babcia nie ukrywa przed dziewczynką tego, że czegoś nie wie, że czasem zapomina, że się źle czuje, że ma gorszy humor. Dziecko ufa jej, bo ta dorosła w jej życiu jest do bólu prawdziwa, pozwala jej wykrzyczeć bunt albo radość.

„Sophia, laska wpadła mi do bajora i ledwie trzymam się na nogach. Jest cholernie źle, słyszysz? - zawołała po chwili - Dzisiaj jest cholernie źle z równowagą i muszę mieć laskę!
Sophia zaczęła schodzić, pewnie, krok po kroku.
Koszmarny dzieciak, pomyślała babcia, okropne dzieciaki, ale tak to jest, kiedy ci, którzy są w odpowiednim wieku, zabraniają wszystkiego, co fajne.
Sophia była już na dole. Weszła do bajora po laskę i podała ją babci, nie patrząc na nią.
- Bardzo dobrze się wspinasz - surowo powiedziała babcia - I jesteś odważna, bo widziałam, że się boisz. Mam o tym opowiedzieć tacie czy dać temu spokój?
Sophia wzruszyła ramionami i spojrzała na babcię.
- Może wystarczy, że ty wiesz. Ale możesz o tym wspomnieć na łożu śmierci, żeby nie przepadło”.

W melancholijnej opowieści, przesyconej deszczem i wiatrem, pachnącej morzem i lasem - jest wiele ciepła i poczucia humoru, często ironicznego, zaskakującego. Sama chętnie spędziłabym takie lato, tym razem już pewnie w roli babci…

Okładkę na podstawie ilustracji Tove Jansson zaprojektowała Agnieszka Pasierska.

Photos from Polka50plus.pl's post 19/08/2026

Natalia Bąk napisała książkę niezwykle cenną, którą warto przeczytać szczególnie w tym pędzącym świecie.
"Komorebi. Atlas Czucia' prowadzi nas do miejsc, zapachów, tekstur i zjawisk, które mijamy bezwiednie każdego dnia i nie mamy czasu się przy nich zatrzymać i je poczuć.

To książka wyjątkowa także dlatego, że została napisana dla przyjaciół, ale to grono tak się rozrosło, że i my dziś możemy do tego kręgu dołączyć, czytając ją.

Przeczytaj rozmowę z Natalią i dowiedz się, czym jest dla Niej ta książka, dlaczego ją napisała i jak z nadmorskiej dziewczyny stała się Wrocławiankaą na pełen etat.

Z Natalią Bąk rozmawia Olga Szelc z bloga Książki pod ręką oraz I Jacek Myszkowski z bloga Książki z Wrocławiem w tle.

Natalia Bąk
Olga Maria Szelc
Jacek B. Myszkowski

Polska autorka • polska książka • polska literatura • wydawnictwo literackie • komorebi • Natalia Bąk • Rozmowy Polki

18/07/2026

Książka ważna dla każdej z nas, bo randki z kolesiem na R to nie chce żadna z nas.

Ta pięknie różowa osoba na zdjęciu to nasza ulubiona obczytana Olga. Pamiętajcie, że na jej blogu ciagle przybywa świetnych recenzji książek, po które warto sięgnąć.
Polecamy także wywiad Olgi z autorką, czyli Malwina Ferenz - rzemieślniczka słowa

Oto link:
https://www.polka50plus.pl/oswajanie-miasta-malwina-ferenz-i-jej-ksiazki/

W wywiadzie dla portalu Polka50plus.pl, gdy zapytałam, co szykuje w przyszłości, Malwina Ferenz - rzemieślniczka słowa odpowiedziała, że jej kolejna książka będzie wyzwaniem (także dla niej), ale podejmuje to wyzwanie, bo chce iść drogami, którymi dotąd nie szła.

Tu wywiad:
https://www.polka50plus.pl/oswajanie-miasta-malwina-ferenz-i-jej-ksiazki/

I niewątpliwie „Wszystkie moje randki z kolesiem na R.” są sporym zaskoczeniem dla jej dotychczasowych czytelników i czytelniczek. To nie jest powieść, jakiej się spodziewali/ły. Niech Was nie zmyli okładka, to też pewna prowokacja graficzna. Trzeba się jednak przypatrzeć ze zrozumieniem, a wszystko stanie się jasne.

Malwina Ferenz pisze o swoim osobistym, bardzo intymnym doświadczeniu choroby nowotworowej, dzieląc się z wielką szczerością tym, co sama przeżyła (dosłownie i w przenośni). Jednak to nie jest „pamiętnik ze zdrowienia”. Trudno zamknąć jej nową książkę w ramy gatunkowe - bo miejscami jest autoreportażem, a miejscami felietonem. I dobrze, skoro to całkiem nowa droga, nie ma więc po co szufladkować. Niemniej książka wyposażona została przez Autorkę w konkretne fakty, statystyki i badania. A wyłania się z nich obraz niezbyt optymistyczny (co nie znaczy, że mamy załamać ręce i nic nie robić. Co to, to nie!).

Najpierw jednak chcę skierować światło na samą Autorkę. Pisze o sobie, jak już wspomniałam, nie bawiąc się w unikanie trudnych momentów. Opowiada o tym, że odkładała siebie na później, że zwlekała z badaniami. I tu stop, czy tak nie ma większość z nas? Ma. Malwina pięknie to rozkłada na czynniki pierwsze zwłaszcza w ostatnich rozdziałach. Mężczyźni nie chodzą się badać, bo przecież to niemęskie; a kobiety, bo mają za dużo innych rzeczy na głowie. Przede wszystkich mają rzeczy innych na głowie, bo o innych dbają z iście „matkopolskim zacięciem”. Ale nie o siebie. O, nie, nie. Rak to coś, co przydarza się innym, ale nie zabieganym Matkom Polkom, bo one ratują rodzinę, świat i Kosmos z przyległościami. A jednak. Koleś na R. ma „matkopolskość” oraz „prawdziwiemęskość” w głębokim poważaniu. Tym bardziej ma je w poważaniu typiara na Ś., wiernie mu towarzysząca. Nie ma co ich wypierać, trzeba się z faktami zmierzyć.

Jednak, jeśli myślicie, że jest to książka smutna i przygnębiająca, to grubo się mylicie. To jest książka konkretna. Malwina stosuje też strategię osłabienia przeciwnika poprzez bunt odzieżowy (zabawne koszulki - uwielbiam, a znając własną naturę nosiłabym pewnie mocno różową koszulkę z napisem „Cancer, go f***k yourself” - naprawdę jestem wdzięczna, że nie noszę); sarkazm, którym obdarzona jest obficie (szanuję) i autoironię oraz ogólne obśmianie sytuacji. Szczerze - w trudnych chwilach robię zwykle tak samo, więc jakoś poczułam swoiste flow z Autorką. Dość wspomnieć, że gdy wyjechałam swego czasu na wózku (pielęgniarz się uparł, że na własnych odnóżach nie można) z pracowni tomografii komputerowej, rozbawiłam całą poczekalnię, rzucając tekstem: to było wspaniałe, okazało się, że jednak mam mózg! I to w jednym kawałku, wow! Jeśli ktoś przez to choć trochę odzyskał humor i lepsze samopoczucie, to super.

Ale mniej zabawnie już się robi, gdy poczytamy przytoczone w książce fakty, statystyki i badania. Obraz jest dość przerażający, bo z jednej strony mamy opierających się diagnostyce przyszłych pacjentów (ja do lekarzy nie chodzę, jeszcze coś znajdą?), system ochrony zdrowia (zwany czasem omylnie służbą), który ledwo dycha i przydałby mu się solidny respirator oraz - w większości - dość wydolne zespoły lekarzy/lekarek i pielęgniarek / pielęgniarzy, którzy i które robią, co mogą (pominę milczeniem ostatnie całościowe nagonki na lekarzy i pielęgniarki, bo w każdym środowisku są osoby podłe, co nie znaczy, że wszyscy są tacy. Sama mam - z racji wieku i zużycia organizmu - nieco doświadczeń z POZ oraz niejednego oddziału szpitalnego - w większości spotykałam fachowców i fachowczynie, w mniejszości opryskliwych i nieprofesjonalnie podchodzących do pacjenta/tki. Ale i ja nasiedziałam się w kolejkach, nie przeczę).

Bardzo doceniam też to, że Malwina rozprawia o stereotypach związanych z chorobami nowotworowymi, które wciąż - choć mamy XXI wiek - są dla chorego / chorej stygmatyzujące. Z tym że informacja „Ma pan/ pani nowotwór” nadal przeraża bardziej niż
„Ma pan / pani żyły na amen zapchane cholesterolem” tudzież „Ma pan / pani POCHP”, co bywa równie nieprzyjemnie śmiertelne. A jednak to nowotwór (a niejedno ma imię) jest tym strasznym czymś. Tak, z jednej strony jest, ale na szczęście również - dzięki diagnostyce i nowoczesnej medycynie - nie jest dzisiaj niepodważalnym wyrokiem. A przynajmniej nie wtedy, gdy pogalopujemy na badania, a nie będziemy czekać, aż może „to coś” samo zniknie. Jednak nie tylko o tym przeczytacie - to też opowieść o zmierzeniu się ze świadomością nieodwracalnej zmiany, zredefiniowaniu kobiecości (na ogół w tekstach kultury i ogólnie w przestrzeni publicznej utożsamianej z piersiami), szukaniu poczucia sensu - dla jednej osoby będzie to odwołanie się do Siły Wyższej, dla innej - wręcz przeciwnie, wszystkie drogi są dobre, jeśli niosą wsparcie i pocieszenie, siłę do walki z chorobą. Pytanie - dlaczego ja? - jest powtarzającym się u wszystkich niemal w tak trudnym, wywracającym życie do góry nogami doświadczeniu. Malwina pisze też o lęku, strachu, niepewności, wstydzie; o tym, jak zmienia się życie osoby z diagnozą nowotworową, nie tylko w czasie procesu diagnozy czy leczenia, ale także podczas rekonwalescencji, rehabilitacji, jakie są ograniczenia fizyczne, których dana osoba już nie przeskoczy (bardzo dobry przykład z sięgnięciem do uchwytu w tramwaju). I o tym, jak trudny jest czas po np. zabiegu czy operacji, chemioterapii, radioterapii. Bo to także myślenie o tym, a co jeśli? A co, jeśli nowotwór wróci? A co, jeśli tym razem się nie uda? A co, jeśli to całe cierpienie na nic? Jak sobie poradzę ja, jak sobie poradzą moi najbliżsi? Autorka zwraca też uwagę na nierówności w dostępie do leczenia i wsparcia psychoonkologicznego. Jakże inaczej wygląda to we Wrocławiu, gdzie można wszędzie dojechać tramwajem, autobusem, taksówką, na rowerze, gdzie jest w zasięgu sporo szpitali i buduje się na wskroś nowoczesne Dolnośląskie Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii, które ma być gotowe w 2027. A jak to wygląda w wykluczonej transportowo wsi czy w małym miasteczku? Słabo, to mało powiedziane.

Konkluzja z książki Malwiny Ferenz jest dla mnie taka: po prostu - idźmy się badać. Parafrazując J.I.Sztaudyngera „Badajcie się dziewczyny (i chłopaki), nie znacie dnia ani godziny”. Mam przy tym podobne podejście do Autorki - typiara na Ś. wcześniej czy później wejdzie „cała na czarno” i zrobi swoje. Ale zanim pojawi się w drzwiach ze świeżo naostrzoną kosą, możemy wiele zrobić, aby to było maksymalnie późno i nie skazując się przy okazji na ogromne, niepotrzebne cierpienie (uwielbiam taką grafikę: w drzwi wkracza typiara na Ś., ale na szpitalnym łóżku czeka na nią kobieta uzbrojona w solidną patelnię. Resztę sobie dopowiedzcie w wyobraźni). I naciskajmy na lokalnych decydentów, polityków, posłów, radnych. W końcu - do diaska - pracują dla nas! Niech prewencja zdrowotna stanie się dla nich priorytetem.

Na koniec - bardzo rekomenduję, podarujcie książkę Malwiny Ferenz Mamie, Siostrze, Przyjaciółce, Sąsiadce, Współpracowniczce. One też nie chcą toksycznego związku z kolesiem na R. - jestem tego pewna. Żadna z nas tego drania nie chce.

Zostawię Wam też kilka linków do informacji o badaniach profilaktycznych w komentarzach.

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska.

Zdjęcie: Estera Laskowska Photography - bardzo dziękuję.

16/06/2026

POLECAJKA KSIĄŻKOWA 📖

Wasza niezawodna i rozczytana recenzentka książek, czyli Olga Szelc, właśnie opublikowała na swoim blogu Książki pod ręką drugi tom cyklu fantasy Joanna Stogi pod tytułem „Głos ponad mrokiem”.

Joanna była bohaterką jednego z naszych wywiadów i mogłyście poczytać, jak zaczęła pisać i skąd pomysł na sagę fantasy. Tu link do wywiadu: https://www.polka50plus.pl/napisanie-powiesci-fantasy-bylo-marzeniem-i-wyzwaniem/

A dla wszystkich, którzy są ciekawi dalszych losów Miny, Yolandy i Karisty, zawiadamiamy z radością, że „Pani Łez” wkrótce trafi do sprzedaży. Kto chciałby kupić książkę z dedykacją i drobnym upominkiem, niech napisze do autorki! To cudowny pomysł na prezent.

Czekałam z niecierpliwością na kolejny tom powieści fantasy Joanna Stoga. Jak pewnie pamiętacie (a kto nie pamięta, niech żałuje), pierwszy nosił tytuł „Piasek i dym”. Ten, który teraz miałam przyjemność czytać - jako zapewne jedna z pierwszych czytelniczek - to „Pani Łez”.

Tu znajdziecie recenzję pierwszego tomu:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1091468602985016&set=pb.100063656582772.-2207520000&type=3

Autorka w „Pani Łez” konsekwentnie rozwija historie trzech opowiadających je kobiet: wrażliwej, lecz silnej Miny; bezczelnej, ale i mającej swoje „miękkie miejsca” Karisty oraz dojrzałej, mądrej, ale wcale nieidealnej Yolandy. A rzecz dzieje się w świecie stworzonym przez Joannę Stogę, wysnutym z jej wyobraźni, choć ma on też umocowanie w rzeczywistości. Z tego przecież czerpią piszący: z imaginacji i z doświadczeń.

Po przeczytaniu pierwszego tomu wiedziałam, że i w drugim autorka dopieści każdy element, szczegół, krajobraz i pojawiające się postacie. I tak jest w rzeczywistości. Powieść czyta się gładko, bohaterki i bohaterowie angażują czytelnika emocjonalnie, a przedstawiony świat sam niemal jawi się przed oczami. To bardzo sensualna książka, można łatwo ujrzeć w wyobraźni napisany świat.

W tym tomie obserwujemy dojrzewanie Miny do jej uzdrawiającego daru, daru Głosu i związanej z tym odpowiedzialności. Karista z kolei ukazuje się nam z zupełnie innej strony i zaczynamy lepiej rozumieć Yolandę, jej decyzje, wybory i umiejętność ponoszenia konsekwencji. Narasta też napięcie między Karistą i jej starszą siostrą, Mabithi.

„Karista leżała na łóżku wpatrzona w ciemność za oknem, a czas mijał odmierzany uderzeniami dzwonu, pohukiwaniem sów i chrapaniem Mabithi. Sen nie nadchodził, mimo że wypiła przynajmniej pół kubka ziół u Yolandy, i przestała już wierzyć, że uwolni ją od myśli.
Po prawdzie nie były takie złe [...] nadszedł czas, by skupiła się na sobie, a nade wszystko przemyślała, czego tak naprawdę chce i czego w związku z tym potrzebuje.
Na pewno wolności. [...] Ale wolność to za mało. Kariście potrzebny jest sukces. Nie wróci do stolicy jako pionek księcia Vitkhana i posłuszna Mabithi młodsza siostra, za to chętnie by się tam zjawiła jako ta, która po dwustu latach przerwy przywróciła zakonowi prowincję Tarhit”.

Joanna Stoga wprowadza również inne interesujące postacie, umożliwiając czytelnikowi zrozumienie praw i zasad, które panują w stworzonych przez nią krainach. To między innymi królowa Isirdeyn, kobieta dojrzała, uwikłana w zależności polityczne, dworskie życie, grożące śmiercią dynastyczne tajemnice. Kochająca, ale nie bezkrytyczna matka. Nieszczęśliwa kochanka. Nie znaczy to, że w książce nie ma intrygujących męskich postaci, bo autorka umiejętnie niuansuje oba pierwiastki, niemniej kobiety (nawet jeśli jak królowa Isirdeyn - z tylnego rzędu) zdecydowanie grają pierwsze skrzypce.

W tym tomie pojawia się też sporo i obecnie problematycznych zagadnień: Mina, która spotkała się z przemocą seksualną w dzieciństwie, spotka się z nią teraz jako młoda kobieta. Nie tylko jako osoba wystawiona na przemoc, ale jako świadkini tej przemocy. Będziemy mogli obserwować jej dojrzewanie do sprzeciwu i aktywnego działania. Świetnie jest tu ukazana zależność - sprawca i ofiara, osoba mająca władzę i osoba poddana tej władzy. Mina będzie też musiała zmierzyć się z wyzwaniem dotyczącym daru Głosu i wystawić na ogromne niebezpieczeństwo. Po tym wszystkim - nie można już być tą samą osobą. Takie doświadczenia są formujące i nie ma po nich powrotu do dawnego życia. Mina już wcześniej z powodu traumatycznego dzieciństwa, pomimo lat spędzonych bezpiecznie w zakonnej szkole uzdrawiających, musiała szybko stać się samodzielna i teraz znów musi dorosnąć w błyskawicznym tempie. To powoduje poczucie osamotnienia, choć wie przecież, że może liczyć na tych najbardziej godnych zaufania, których ma wokół siebie.

„Zdała sobie sprawę, że po tym, co ostatnio przeszła, nie pasuje już do życia w szkole. Do codziennych lekcji, przepychanek z innymi Naishi i posłuszeństwa matkom, które wyręczały podopieczne z podejmowania decyzji. Tych parę dni, oprócz wielu problemów, dało Minie zaskakująco dużo swobody i teraz wzbraniała się przed jej utratą.
Inaczej też spojrzała na Yolandę”.

Joanna Stoga prowadzi swoje bohaterki przez doświadczenie straty, żałoby i śmierci, dotyka tematu dojrzewania, przekwitania i godzenia się z upływem czasu, odpuszczania i oddawania władzy, kontroli i obowiązków, radzenia sobie z niebezpiecznym światem, nabywania umiejętności budowania mądrych sojuszy i zawierania karmiących relacji. A że po drodze Mina, Karista, Yolanda i inni popełniają wiele błędów? To dobrze, bo to czyni te postacie prawdziwymi, ludzkimi i interesującymi dla czytelników.

Świat zbudowany przez Joannę Stogę jest oszałamiający. To niespotykane nigdzie indziej miasta, wyspy i morza, dumne rzeki, szumiące lasy. Chociaż można w nich dostrzec takie elementy architektury czy rośliny, które będą się nam kojarzyć z istniejącymi naprawdę. W „Pani Łez” jest jednak przede wszystkim prawda o ludzkiej naturze, która - niezależnie od scenografii - pozostaje podobna. Dlatego emocje, przeżycia, wahania, lęki, radości i przemyślenia bohaterek i bohaterów są nam tak bliskie.

Na koniec trzeba wspomnieć o języku. Autorka włożyła wiele pracy w to, by ta powieść po prostu pięknie brzmiała. Nie ma tu niczego zbyt pospiesznego ani nieprzemyślanego. Każde słowo i zdanie są w odpowiednim miejscu. To naprawdę ogromna przyjemność - czytać książkę, która jest tak dobrze napisana, przemyślana i skonstruowana. Myślę, że jako audiobook będzie cudowna do słuchania!

Żegnając się - z żalem - z bohaterkami i bohaterami na ostatniej stronie - muszę przyznać, że już za nimi tęsknię i zazdroszczę tym, którzy tę przygodę mają jeszcze przed sobą.

Na koniec: powstał właśnie audiobook pierwszej części, czyli „Piasku i dymu”. Czytają: Magdalena Kumorek, Marta Wardyńska i Joanna Stoga.
Nagranie i realizacja audiobooka:
Koniecznie posłuchajcie zapowiedzi, znajdziecie ją poniżej.

https://www.facebook.com/reel/2088076032135906

Obie części Książki pod ręką z radością objęły matronatem.

11/06/2026

❤️ Kiedy ostatnio byłaś na badaniach profilaktycznych?

❤️ A może chcesz skonsultować jakiś problem medyczny?

❤️ Albo dowiedzieć się, jak zdrowo i długo żyć?

To ta sobota jest dla Ciebie!
Jeśli mieszkasz we Wrocławiu lub okolicach, koniecznie wybierz się na Dni Promocji Zdrowia. Na rynku czeka na Ciebie 40 partnerów i wystawców związanych ze zdrowiem, profilaktyką, aktywnością fizyczną i edukacją zdrowotną.

Będziesz mogła zrobić badania profilaktyczne, skonsultować się z lekarzami, zbadać poziom cholesterolu, ciśnienie oraz nauczyć zdrowo odżywiać. Warto będzie posłuchać rozmów i debat (np. o tarczycy czy nienawiści w Sieci).

Program przygotowano zarówno z myślą o seniorach, rodzinach z dziećmi i młodzieży.

Osoby ze szczególnymi potrzebami będą mogły skorzystać z tłumaczenia na Polski Język Migowy (PJM) oraz wsparcia osoby asystenckiej.

Start o 11 godzinie.

Do zobaczenia!!!

Fundacja Ładne Historie
Wroclaw [Wroclove]

zdrowie | profilaktyka | badania kontrolne | Dni Promocji Zdrowia | Wrocław | choroby tarczycy

28/05/2026

❗️Jeśli odczuwasz:
– ból przy oddawaniu moczu,
– pieczenie lub szczypaniew okolicy cewki moczowej,
– ból w podbrzuszu
– i parcie na pęcherz, przez co często chodzisz do toalety,
to znaczy, że właśnie dopadło Cię zakażenie układu moczowego (ZUM). To częsta i nawracająca infekcja u kobiet. Jak do niej dochodzi i jak się przed nią bronić?

A czy wiesz dlaczego to dotyka właśnie Ciebie i dlaczego ten problem ciągle powraca?
▪️Po pierwsze – u kobiet dojrzałych winny jest spadek estrogenu – to zaburza florę bakteryjną pochwy, nabłonek staje się cieńszy, podatny na urazy, a zmiana pH powoduje, że bakterie, np. Escherichia coli, namnażają się.
▪️Po drugie – twoja mikrobiota, czyli bakterie żyjące w jelitach, jest osłabiona.
▪️Po trzecie – zdarza się to po przebytej antybiotykoterapii.

Jeśli zatem często dopada Cię ZUM, to czas popracować nad odpornością układu moczowego.
Warto wiedzieć, że zdrowa mikrobiota jelitowa to najlepsza bariera ochronna dla patogenów. Liczba bakterii w jelitach jest wtedy pod kontrolą. Jelita i drogi moczowe są ze sobą połączone, a zdrowie jednego wpływa na zdrowie i odporność drugiego.

Każdego dnia warto dbać o zdrowie i wspierać swój organizm. I tutaj przychodzą z pomocą PROBIOTYKI – bo lepiej zapobiegać, niż leczyć.
To właśnie probiotyki pozwalają uniknąć nawracających zakażeń układu moczowego, ponieważ wspierają mikrobion i dbają
o florę jelitową. Suplementacja odpowiednimi szczepami bakterii probiotycznych może ograniczyć namnażanie patogenów
w jelitach, zmniejszając ich migrację do układu moczowego.

Doustny probiotyk urologiczny UroLact zawiera żywe szczepy bakterii:
Lactobacillus rhamnosus PL1
Lactobacillus plantarum PM1
Lactobacillus reuteri 5454
które wykazują zdolność kolonizacji nabłonka oraz antagonizowania patogenów.

Wspomaga on prawidłowe funkcjonowanie układu moczowego oraz jelit, a został stworzony właśnie z myślą o profilaktyce zakażeń dróg moczowych.

Dużo zdrowia!

WSPÓŁPRACA PŁATNA

Zapalenie pęcherza • kobiece dolegliwości • zapalenie dróg moczowych • zapalenie układu moczowego • pęcherz • UroLact • probiotyk • flora bakteryjna • zdrowe jelita • jelita a pęcherz • mikrobiota jelitowa

27/05/2026

Malwina Ferenz to rodowita Wrocławianka, która, aby poczuć się w tym mieście tak naprawdę u siebie, zaczęła szukać i pisać o jego historii.

W ten sposób powstała Trylogia Wrocławska, o czasach wojny i powojnia.
Znajdziesz w niej opis tworzenia się społeczeństwa po wojnie, ale także wojenne dramaty polskiej i niemieckiej ludności.

Kolejna pozycja, to opowieść o czasach PRL, w której to artysta-malarz Witold, miota się miedzy żoną i kochankami. Poznajemy te czasy z perspektywy człowieka niekoniecznie uczciwego i wiernego. Ale przez to jaki on jest, Malwina mogła pokazać mechanizmy rządzące w PRL.

Niedługo wyjdzie kolejna, już 13 pozycja autorki. Będzie na pewno niespodzianką dla jej czytelników.

Jeśli lubisz słuchać ciekawych opowieści o książkach i chcesz dowiedzieć się, jak ma się polska literatura, koniecznie posłuchaj podcastu Malwiny Ferenz.

A dla wszystkich lekturą obowiązkową niech będzie rozmowa Olgi Szelc z Malwiną. Bo kiedy rozmawiają ze sobą dwie pasjonatki literatury, to jest prawdziwa gratka dla czytelników.

Link do rozmowy:
https://www.polka50plus.pl/oswajanie-miasta-malwina-ferenz-i-jej-ksiazki/

Olga Maria Szelc
Malwina Ferenz - rzemieślniczka słowa

pisarka | Malwina Ferenz | PRL | polska pisarka | Olga Szelc | wywiad | rozmowa Polki | Polka50plus

07/05/2026

Zapalenie układu moczowego to jedna z tych przypadłości, które wracają do nas jak boomerang. Jedną wyleczysz, druga czai się za rogiem.

Ważne jest leczenie, ale my stawiamy na profilaktykę, bo ZUM można uniknąć. Oto kilka sposobów na skuteczne zapobieganie nawrotom:
– nie odkładaj wizyt w toalecie (szczególnie po stosunku),
– pij dużo wody
– noś bawełnianą bieliznę,
– dbaj o higienę i pamiętaj, że myjemy się od przodu do tyłu,
– wspomagaj się probiotykami takimi jak UloLact i zadbaj o florę jelitową.

Dużo zdrowia!

TO JEST WYRÓB MEDYCZNY. UŻYWAJ GO ZGODNIE Z INSTRUKCJĄ UŻYWANIA LUB ETYKIETĄ.

WSPÓŁPRACA PŁATNA

Zapalenie pęcherza • kobiece dolegliwości • zapalenie dróg moczowych • zapalenie układu moczowego • pęcherz • UroLact • probiotyk • flora bakteryjna • zdrowe jelita • jelita a pęcherz • mikrobiota jelitowa

Photos from Polka50plus.pl's post 30/04/2026

Przed nami niedługa, ale jednak majówka. Część z nas zasiądzie przy grillu, wsiądzie na rower albo właśnie zasiądzie w wygodnym fotelu lub na łonie natury z książką.

A żebyś wiedziała, co dobrego przeczytać, mamy dla Ciebie trzy propozycje od Olgi Szelc - naszej ulubionej wielbicielki literatury.

Tytaj znajdziesz blog "Książki pod ręką"
https://www.facebook.com/share/1GRRb7SSCS/

A jeśli i Ty masz fajna książkę do polecenia, koniecznie daj znać w komentarzu.

książka na weekend • książka na majówkę • polecajka książkowa • książki • lubię czytać

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Firma Medialna w Wroclaw?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Telefon

Adres


Wroclaw